Drukuj!

forum o css
Blog > Komentarze do wpisu

Życie na trzeźwo jest nie do przyjęcia

 

W związku z czym, a także z uwagi na taniutkość wiśni ogłosiłam koniec lenistwa. Czas nauczyć się robić nalewki. Posiłkując się googlem rozpoczęłam produkcję nalewki wiśniowo-rumowej i klasycznej. Obie będą lekko zajzajerowate, więc wypicie większych ilości może skończyć się źle. Ale do rzeczy:

2 kg wiśni (1 kg wydrylowanych) oraz 10 obranych migdałów zalewamy 500ml wódki i 500ml spirytusu. Po 2 tygodniach zlewamy płyn, a owoce zasypujemy 200g cukru. Po tygodniu, gdy cukier się rozpuści – zlewamy sok i łączymy płyny. Całość będzie wytrawna i mocno wiśniowa.

1,5kg wiśni z pestkami, 3 obrane migdały zasypujemy 0,5kg cukru i 2 cukrami waniliowymi. Całość zalewamy szklanką rumu. Po dwóch miesiącach zlewamy płyn i dodajemy szklankę spirytusu. Będzie słodkie i pachnące.

Przy okazji odkryłam nową namiętność! Uwielbiam drylować wiśnie! W rozpędzie zbyt późno przyhamowałam, więc produkuję również konfitury… 2 kg wydrylowanych wiśni zasypujemy 2kg cukru i zostawiamy do następnego dnia. Po tym czasie doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 5 minut, oczywiście zdejmując szumowiny. Studzimy i powtarzamy czynność 5 razy… W planach ciąg dalszy konfitur i nalewka, tym razem nie tylko owocowa, ale i odrobinę ziołowa w smaku, jako że będzie zawierać liście wiśni w proporcjach 100 wiśni na 100 liści. Za kolejne przepisy się nie obrażę, lubię działać z rozmachem;)

niedziela, 27 lipca 2008, daria_nowak
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: zuzia, 77-254-189-108.adsl.inetia.pl
2008/07/27 19:33:30
jak dla mnie wiśnióweczka to jedyna porządna rzecz z wiśni... reszta nawet cukru nie jest warta! ale każdy lubi coś innego... ;)
-
2008/07/27 19:34:48
Dario - ja tez ostatnio odkryłam u siebie zamiłowanie do drylowania - kiedy tak sobie drylowałam wisienki przypomniał mi się tekst z Seksmisji - "samiec twój wróg..." i tak dziurkując kolejne wisienki mruczałam - samiec twój wróg, samiec twój wróg... :))

P.S. Tekst ten stosowany jest u nas na wsi przy ceremonii otwierania butelki wina korkociągiem ...
-
2008/07/27 20:00:10
Niestety - każda ilość takiej nalewki, to kropla w morzu potrzeb.
Robiłam swego czasu takowe z malin (alibi, że dla zdrowia) i strasznie szybko jakoś się kończyły. A apetyt rośnie w miarę picia...
Awansem życzę smacznego!
-
2008/07/27 20:05:50
jesssuuuuu, jęzor do pasa mam.............
....... wproszę się kiedyś na nalewkę, co?
-
2008/07/27 20:30:44
utrafilas :] temat nalewek znam jedynie od strony konsumentki, ale mam nadzieje sama produkowac. wina mnie tez intryguja.
-
2008/07/27 21:17:16
ooo ja też robię wiśnióweczkę. Nie podam Ci przepisu dokładnego, bo co roku robię inaczej i "na oko". Nie wiem czy nie skorzystam jednak z Twoich przepisów. :))
-
2008/07/28 00:02:03
No i czym się skończyło czytanie tego wpisu? Buszowaniem po barku w poszukiwaniu czegoś ... (nie kompotu!). Toż to "rozpijanie społeczeństwa"! :-))) Ale jakie miłe.
-
2008/07/28 08:40:37
Narobiłaś mi smaku i zainspirowałaś. Chyba też zrobię sobie jakieś wiśniowe nalewki. Myślałem o winie, ale na wina chwilowo zabrakło mi butelek. :)
-
2008/07/28 09:30:37
nienawidzę , nie, gorzej , NIENAWIDZĘ hm chociaz może nie aż tak NIEnawidzę drylowac wiśni
-
2008/07/28 09:50:45
zuzia
wiśniami strułam się w wieku lat 3? Może 4? I nie jadam ich! Za to wiśnióweczka... Cóż, to zupełnie inna historia:)

oksyd74
ło rany! Zaskoczyłaś mnie. Może wypróbuję;)?

rest5
nalewki malinowej nie znam. Za to sok własnej roboty mogłabym pochłaniać zimą litrami... Może jeszcze zdążę trochę zrobić? Tak chociaż na pierwsze listopadowe szarugi...
-
2008/07/28 10:01:13
kakunia.k
juz jesteś zaproszona:)
Jako matka karmicielka w tym roku raczej nie będziesz miała takich drobnych przyjemności... Ale w przyszłym? W przyszłym zrobię potrójną ilość;)!

pajeczaki
w winach specjalizuje się Roman:)
romanj.blox.pl/html
Ale to juz wyższa szkoła jazdy! chwilowo się nie porywam, ale spróbuj, spróbuj i zdaj relację:)

m_e_l_a_s_a
na oko - czyli jesteś juz weteranką takich produkcji... I chyba się nie chwaliłaś? Ładnie to tak mieć tajemnice przed współblogowiczami? Hę?
Tą rumową szczególnie polecam. Z ciekawości raz sztachnęłam się zapachem i jest cudny...
-
2008/07/28 10:15:43
jak ja zaczęłam produkcję wina, to skończyło się na szampanie, ciekawa jestem co Ci się ulęgnie:)
-
2008/07/28 10:25:21
a miej odstawione trochę tego, jak jesienią zajadę, to dam się poczęstować, coby mi się zziębnięte stopy rozgrzały - liczę, że mam to obiecane
-
2008/07/28 11:26:05
Jak czytam wiśnie zostały w pełni wykorzystane w tym roku . U mnie też moczą się w spirytusie na, mam nadzieję i smaka, pyszną i mocną nalewkę, a słoiki z konfiturą już stoją w spiżarni ;) Mnie do robienia nalewki zainspirował jeden z wpisów Odwodnik, za który z tego miejsca w podzięce nisko się kłaniam ;)
Tak sobie myślę, ze to będzie bardzo przyjemna jesień pachnąca wiśniami.
-
Gość: zuzia, 158.75.35.6*
2008/07/28 13:24:54
widzę że podejście do wyrobów wiśniowatych mamy identyczne :)
lubię też jeść wiśnie... z których zrobiło się nalewkę... prawie jak środek dezynfekujący ;)
-
2008/07/28 15:04:35
Kiedyś moja Babcia takimi zmacerowanymi wiśniami nakarmiła kury. Do dzisiaj się uśmiecham na wspomnienie zataczających się po podwórzu ptaków!
;)))
-
2008/07/28 15:30:16
mmm... u nas Mamikom robi wytrawną ale taką w wersji mega wytrawną - zero cukru, tylko wiśnie zalane spirytusem ;) fajnego kopa dają :)
-
2008/07/28 17:40:59
U mnie od 2 tygodni kiszą się w spirytusie wisienki. Uwielbiam nalewki, a moim specjalitet jest nalewka z aronii, przepis gdzies tam u mnie w kulinarnnych zasobach się znajduje, a jak nie w kulinarnych to gdziekolwiek indziej ale jest.
Ja robię prostszą nalewkę: w kg wisni z pestkami, zasypuje kg cukru, odstawiam na 10 dni, póxniej zalewam litrem spirytu. Stoi jeszcze 10 dni. Nastepnie dolewam wody źródlanej, tak z litr i mieszam do cłkowitego rozpuszczenia cukru. Stoi 14 dni, a na koniec dodaję 100 ml rumu i 50 brendy i odstawiam na tydzień. Później przecedzam do butelek, a wisnie wpieprzam. Wisnie zjada się w piątke wieczorem bo przy dużej dawce potrafia tzrymac do niedzieli.
-
2008/07/28 19:41:06
Już wiem w czym tkwi błąd rozwalającego się Twego szablonu. Twój szablon się rozwala, na monitorach ustawionych na układ 3:4, Ty przystosowałaś szablon dla monitorów panoramicznych 16:9 stąd też u wszystkich, którzy nie mają panoramicznych monitorów, Twój szablon będzie się rozwalał.
-
2008/07/28 19:45:45
Daria, nie chwaliłam się, bo nie ma czym. Tak od 5 lat robię nalewki i likiery, wina mi nigdy nie wychodziły, a najlepiej wyszła mi kiedyś pieprzówka. Ja sama nie pijam swoich nalewek, bo wychodzą bardzo słodkie, a z alkoholi najbardziej lubię czerwone i różowe półwytrawne lub półsłodkie wino. Nie picie moich nalewek, nie przeszkadza mi w ich robieniu. Moi rodzice i znajomi się cieszą, a ja się cieszę jak patrzę na nich :) Zimą polecam ajerkoniak i kukułczankę - zawsze wychodzą dobre i zawsze znikają szybko :) No nie ładnie mieć tajemnice :)
-
2008/07/28 19:55:51
Mój eks robił nalewkę z derenia czyli dereniówkę. Była ekstra.
Buziaki.
-
2008/07/28 20:16:27
ju-sty-na
nie czuję się winna:) Nic, a nic! Prędzej juz zadowolona ze skutków. Przeczytane, zrozumiane zgodnie z intencjami i 'zareagowane':) Miód na uszy blogera:)

roman_j
jesteś moim winnym guru:) Ale jeszcze nie nabrałam dość odwagi na eksperyment z winem. Głównie z powodu braku w zaopatrzeniu i wiedzy, gdzie pewne niezbędniki konieczne nabyć:) Ale dojrzewa, dojrzewam:)

odwodnik
w razie potrzeby drylowania - podrzuć do mnie:) Nawet kawy dobrej dostaniesz lub, wedle gustu - herbaty:) Tylko ręce będę miała zajęte, więc paszczą będę mogła swobodnie operować, więc przy okazji się nagadamy;)
-
2008/07/28 20:20:44
dewaluacja
jeśli zdąży się ulęgnąć:) Bo z tej z rumem mam ochotę podebrać z jedną wisienkę;)

kroplewski-j
chwilowo mi się naraziłeś, ale wiesz, ze Tobie sporo mogę wybaczyć;)

beatryks1
czyli mamy nalewkowy boom:) A jesienią, będziemy z kieliszkami siedzieć przy komputerach, synchronizując czas łyków;) Czyli zrobimy alkoholową nasiadówę!
-
2008/07/28 20:24:29
zuzia
a tego jeszcze nie próbowałam... Co może bezpośrednio wynikać z faktu, ze dotychczas nie produkowałam nalewek i takie cuda były mi niedostępne;)

rest5
Chmielewska też o czymś podobnym pisała:) Widać, w dawnych czasach panie były bardzo starowne i nic nie mogło się zmarnować;)

makaka74
jestem antysłodyczowa, ale nie wiem, czy dałabym radę:) Chociaż....
-
2008/07/28 20:34:19
harry122
czy ona prostsza? Nie wydaje mi się:) Ale brzmi zachęcająco i pewnie, gdyby nie to, ze trzy słoje już stoją, nie omieszkałabym wypróbować juz w tym roku.
W temacie szablonu:
czarownicazla.blox.pl/2008/07/Czasem.html#ListaKomentarzy
ostatni komentarz (kakunia):)

m_e_l_a_s_a
czyli w temacie nalewek, masz jak ja z grzybami. Kocham je zbierać, lubię je 'obrabiać' i ... nie jadam:) Dla otoczenia to bardzo wygodne

hanula1950
z dereniówką łączy się pewna historia sprzed wielu lat. Jako 2,5 latka byłam na wczasach z Rodzicielką i jej siostrą. Baby już pakowały się do odjazdu, a dziecko pętało się po ośrodku, aż natknęło się na ludzi zbierających ciemne cosie. Obsiedli te krzaki, jak szarańcza. Niewiele myśląc, na krótkich, acz pulchnych nóżkach, popędziłam do naszego domku, pomrukując pod nosem 'wyzbierają, wszystko wyzbierają...'. Z obłędem w oczach dopadłam dziewczyn i zmusiłam do udania się ze mną. Oczywiście, kazałam uzbroić się w naczynia. Pod presją 2 latki zaczęły zbierać, razem z innymi, bo widać było, ze nie odpuszczę. Rodzicielka, półgębkiem, dopytała zbieraczy o co chodzi i dowiedziała się, ze zbierają owoce na nalewkę. Oczywiście zamiast dokonać w domu eksperymentu, wszystko, w tajemnicy przede mną oddała komuś ze zbierających. Ale ja i tak miałam poczucie dobrze spełnionego obowiązku. W końcu - zadbałam o dom;)
-
2008/07/28 20:46:48
OK. tylko, że tu nie chodzi o przesunięcie, ale również o nakładanie się zdjęć ze szpaltami i przesuwanie się całych tekstów. No, ale wolnoć Tomku w swoim domku :)
-
2008/07/28 21:11:08
Całkiem możliwe, ze inny układ powoduje takie dodatkowe atrakcje:)
-
2008/07/28 21:26:27
a czymże - jezusmaria?
-
2008/07/28 21:51:36
Jarek
'Tyyyyyymi rzeczami';)
-
Gość: zuiza, 77-254-173-175.adsl.inetia.pl
2008/07/28 22:03:00
ha! jak to człowiek sam się ogranicza - bo czegoś nie spróbował, bo nie miał okazji itd... :) zaginął w nas duch poszukiwaczy... :(
-
2008/07/28 23:33:29
A co tam takiego naraźliwego? Takie jest życie. Są świadkowie.
Cudowna jesteś!
-
2008/07/29 10:01:13
no kochana..na wiśnióweczkę to się chyba and Wisłą umówimy ;)))) uwielbiam
-
2008/07/29 10:04:21
zuiza
popadłam w smętną zadumę;)))

Jarku
oj, bo dla mnie rzeczy nazywa sie po imieniu:)
-
2008/07/29 11:04:08
:)))) umówione :D

wiesz, w przyszłym roku, to naleweczka ze świeżych wisienek będzie :))))) ach, ach :)))))
-
2008/07/29 13:08:42
No i gdzie ja sie bede po stolicy z wiadrami pałętać. To już z nalewka mogę. Ale gdybyć miała w wiśniowej porze jakies interesy na mazurach to zapraszam. Dostaniesz za katorżniczą pracę i herbaty i kawy i jeść i strawę duchową i wiśni ile udźwigniesz.
-
Gość: zuzia, 158.75.35.6*
2008/07/29 13:38:13
to się kochana z tej smęty obudź, bo szkoda życia ;) ale taka jest prawda - tego nie zobaczymy, bo strach, bo lęki, bo obawy... do diabła z tym! życie powinno się smakować, nawet małymi łyczkami, ale do upojenia! :D