|
![]()
|
Blog > Komentarze do wpisu
Jarmark świąteczny w Warszawie
Okutałam się warstwami odzieży, jak na rekonwalescenta przystało, obułam w buty, o których będzie oddzielny wpis i polazłam. Pierwszy zgodnie z kierunkiem „iścia” był jarmark Pod Wieżą. Fajny, ale mały. Człowiek po człowieku tupie, mimo pory ni w pięć ni w jedenaście i ogólnego luzu na Starówce. Dwa małe pasażyki w dwóch niewielkich, choć uroczo stylizowanych budach. Sery, wędliny, czapki, biżu oraz inne ozdoby. Bez fajerwerków, mało, ale miłe dla oka. Następnie przeturlałam się przez pół Starówki na Rynek. No tu to już ho, ho. Stoiska narodowe, takież wyroby i w ogóle oczopląsu bym dostała, gdyby nie mały mankament, który odwracał moją uwagę. Nie wiem, co za idiota przygotowywał Rynek, ale się nie postarał. Hałdy lodu, topniejąca ślizgawka i człowiek głównie skupia się na tym, co by sobie ząbków cudnej urody nie wybić, albo kości ogonowej nie odbić. Można się najeść do wypęku (bigos, kartacze, pierogi, pajdy chleba ze smalczykiem i ogórem) oraz upić do nieprzytomności (grzane wino i piwo z browaru Koreb), naoglądać produkcji świec i sztuki kowalstwa. Zanabyć można najlepszą kiełbachę świata (wrócę po więcej! I wiejskiej i z dzika!), rewelacyjne austriackie i nasze sery, ciekawe wyroby z dziczyzny, szynki i polędwice robione tradycyjnymi metodami, kindziuki, pierogi, kartacze, chleby, o oczywistościach takich jak żurawina, tarnina, borówka, koncentrat barszczu, czy konfitury rożnej maści nie wspominając. Ubrać się można głównie w ozdoby, czapki oraz fartuszki kuchenne, ale czemu nie, jak ktoś lubi? Choinkę można przystroić po całości. Mimo ciągłego strachu o stan moich kości, ślizgów wykonywanych w stylu wolnym, a niekiedy aksli, rittbergerów i toeloopów, jestem szczęśliwa jak młody świniaczek w deszcz. Ja tam wrócę (jarmarki trwają do 23.12), a Wy – jak sobie chcecie:).
poniedziałek, 13 grudnia 2010, daria_nowak
TrackBack
Komentarze
eniqa
2010/12/13 05:05:02
U nas w mieście miało nie być jarmarku bo toito'jek miasto nie kwapiło się podłączyć, suma sumarum chyba jest ale jakoś mi tam nie podrodze
2010/12/13 07:03:12
Browar Koreb polecam niezwykle.. i nie tylko z uwagi na fakt, że jest to mój rodzimy browar ;o)... Fantastyczne mają piwo niepasteryzowane.. jak i korzenne.. mniam...
A co do jarmarków.. hmm... poszwędałabym się po czemś takim... aczkolwiek na pewno wolałabym nawierzchnię mieć bardziej sprzyjającą... 2010/12/13 11:09:25
To byl blad tu wejsc i przeczytac ten wpis....duuuuzy blad. Jestem mianowicie przed obiadem:( Chyba wyzre dzis pol kantyny;)
W Niemczech tradycja swiatecznych jarmarkow jest duza, niektore sa przepiekne. W tym roku bylam na dwoch, moze sie jeszcze przed wyjazdem na jeden zalapie.... Ale takich pysznosci, to niestety nie ma:( 2010/12/13 12:30:50
Tak pięknie to napisałaś, że okropnie jestem głodna. Aż ślinka leci i apetyt rośnie na ten swojski chleb ze smalcem i swojska wędlinę.
Miłego tygodnia. Belita 2010/12/13 13:54:58
Wyzarlam:) Teraz moge przeczytac jeszcze raz na spokojnie i bez rosnacej irytacji.
Przydalo by sie ostrzezenie przy takich wpisach;) 2010/12/14 09:13:10
mam nadzieje, ze Twoje buty nie kopia, jak moje, ktore w dodatku mimo ofutrzenia i grubej podeszwy, okazaly sie po godzinie spedzonej wlasnie na jarmarku, gdzie tez lezal rozdyzdany snieg, zimne od spodu
2010/12/14 11:48:06
eniqa
może wpadnij, fajne rzeczy tam można zanabyć. Wpadnij i zdaj relację:) poszlabymzatobahej Będę chwalić imię tego browaru nieustająco, bo w piwie korzennym się zakochałam i w sobotę jadę tam, ciągać po cholernej plusze wózeczek, co by hurtem zakupić piwo:) tessa37 nie mogę ostrzegać, bo przestaniecie mnie czytać;) To by było niepolityczne:) 2010/12/14 11:50:29
Belita
a dziękuję ślicznie. Uwielbiam wszelkie jarmarki, targi... w efekcie pisanie o nich to dla mnie czyta radocha:) Marga moje buty są boskie, choć żeby je nosić do spódnicy muszę się getrami posiłkować:) Ale co tam! Warto:) 2010/12/14 14:31:41
U mnie w Chorzowie nie ma jarmarków. A przynajmniej ja nic o tym nie wiem :x Ale poszukam, popytam i tez sie może pochwale ;) Pozdrawiam
2010/12/14 23:50:54
Pamiętam, jak jeździłam z Przyjaciółką na takie jarmarki i oglądałam świat z drugiej strony lady. Też fajnie od rana do nocy takie wspólne koczowanie i wyglądanie klientów.
A jakie perełki można znaleźć, nie tylko kulinarne...ach się rozmarzyłam... 2010/12/15 23:39:38
Miej litość... Ja się tu staram rówoważyć bilans przed świątecznym obżarstwem co by się w drzwi zmieścić a Ty o takich pysznościach piszesz...
2010/12/16 16:03:10
Lubię takie jarmarki, ale było zbyt zimno, żeby pojechać. Ja daleko od Starówki mieszkam.
Gość: ricardo, ip-95-222-225-21.unitymediagroup.de
2010/12/16 18:05:54
Weisefrau hat Recht - tylko Pod Wieżą
2010/12/19 09:27:12
lubię jarmarki, choć nie rozpieszcza mnie okolica w te przyjemności. mamy jedynie w Michała Jarmark Michała i na tym koniec, coż jeden bo jeden, ale jest i przez trzy dni można pojeść jarmarcznych chlebów z dodatkami, psłuchac wystepów, poprzeciskać sie w tłumie i wpaśc na dawno niewidzianych znajomych:)
2010/12/20 07:09:01
Radosnych i Pogodnych Świąt Bożego Narodzenia
wszystkim zasiadającym przy Wigilijnym stole. Niech ta wyjątkowa noc trwałym blaskiem opromieni cały nadchodzący Nowy Rok życzy jurek m jakże dawno TU nie byłem... jak zawsze poprawna ciekawa pisownia, na jarmarku bywałem, w tym roku też pewnie pójdę, czuję się nieźle choć,,, operacyję spieprzyli ;)) pogody ducha życzę ;)) |