Drukuj!

forum o css
Blog > Komentarze do wpisu

I że nie dorosnę aż do śmierci

Zawsze trzeba mieć w sobie trochę z dziecka. Fakt niezbity, w przeciwnym razie bowiem człowiek zatraci radość, pierdolca, głupawki i dystans. A wtedy nic tylko sznur, albo praca z przekonania w korpo.

Co jednak po drugiej stronie medalu? Gdy my, trzydziestoletni nie chcemy dorosnąć?

Pewnie, że tak wygodniej! Kogo bowiem podnieca konieczność ugotowania sobie obiadu, uprania majtek, czy trzepanie dywanów? Wybór pomiędzy zakupem nowej książki, a zapłaceniem faktury za prąd? Naturalnie, że fajniej jest być na luzie, robić co się chce, odrzucać od siebie odpowiedzialność za cokolwiek, w tym za siebie. I ogolenie mieć w dupie.

Jeśli nie przeszło się fazy buntu nastolatka, później zdobywana wolność boli i rozdziera wewnętrznie. Czy ten krok się opłaca, czy warto wchodzić w to wszystko przed czym kryjemy się pod spódnicą matki i za kierownicą samochodu ojca. Nie, ale trzeba.

16 latek drący koty z rodzicami jest uroczy. Trzydziestolatek poddający się dyktatowi rodzicieli jest obleśny. A chamem, dla obserwatorów, jest 30 latek walczący o autonomię.

Bo jak to? Mamusia karmi, opiera, kocha i szanuje, dba, myśli i się zamartwia, a tu taka wdzięczność? Tatuś kapnie parę groszy raz w roku, w ramach wsparcia – i co? I teraz to się samostanowienia nagle zachciewa? Jak już rodzice wypruli krwawicę?

Boszzz, ileż wewnętrznych batalii wymaga decyzja o dorośnięciu! Z jednej strony – zimna kalkulacja opłacalności, z drugiej emocjonalna huśtawka wyjścia z utartych szlaków i przyzwyczajeń. To szok dla wszystkich, a już najbardziej dla człowieka – który na własne życzenie zdejmuje pieluchy i śpioszki i wbrew swojemu najbliższemu, cieplarnianemu światu idzie w nieznane.

 

Jeśli wasze dzieci przechodzą fazę buntu – cieszcie się! Idźcie się napić z kumplami! Dajcie na mszę, czy co tam chcecie. Jeśli nie – pamiętajcie, że przyjdzie taki czas, a im później tym wszystkim będzie ciężej.



niedziela, 15 grudnia 2013, daria_nowak

Polecane wpisy

  • IQ tłumowego

    Do napisania tego tekstu skłonił mnie wczorajszy Marsz Niepodległości. Tekst nie jest krótki, ani odkrywczy, więc zrozumiem jeśli nikt mu nie da rady. Piszę to

  • Być Polką

    Szanować siebie i innych. Dawać z siebie dużo. Pracować nad sobą. Szukać lepszych rozwiązań. Być uczciwą, nie tylko, gdy ktoś patrzy. Myśleć. Pracować. Dyskutow

  • Co komu przySTOI w kościele

    Jako pomiot szatana długo milczałam. Co więcej omijałam wzrokiem i uchem medialnie nagłaśniane wypowiedzi różnych abepów, księży-profesorów i tym podobnych tuz,

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/12/15 09:39:29
buntu nastoletnie Strasznej, chyba nawet wrogowi bym nie zyczyla ;)))

miec dziecko w sobie, a byc dzidzia pernik, bardzo wielu myli ...

wiesz, niekoniecznie trzeba mieszkac z rodzicami lub rodzicem, zeby dawa sie opierac, karmic i ogolnie soba sterowac ... tzydziestka/stek, wiem co mowie bo takowe dziecie posiadam, ma jeszcze prawo przytulic sie do piersi, ale kiedy u czterdziesci plus w kazdym zdaniu slyszy sie "abo moja mama/tata ... bla, bla, bla", od kopa sie wie, iz ma sie do czynienia z mentalnym wiszeniem u piersi czyli odwiecznym dzieckiem, stad tez i pozegnalam kolege OMS co zadnemu eksiowi, a wylacznie mojej zajebistwosci, zawdzieczam.

powiem Ci jeszcze tak, ze moj dwudziesto i dwu letni syn, mieszka z nami, a ten kto nas zna, nigdy nie powie, ze jest to dla niego hotel-rodzice, albowiem jestesmy na to zbyt madrzy, a takze, jako dziecko uczace sie, pieniadze ktore musialby od nas dostawac i to nie wazne czy pracuje czy nie, wolimy zaoszczedzic dla dziecka, aby gdy pojdzie na swoje mialo na czym spac i z czego jesc, tym bardziej, kiedy to Jego rodzicielka wesolo w tym wzgledzie nie miewala :)
-
veni23
2013/12/15 10:28:29
"Jeśli wasze dzieci przechodzą fazę buntu cieszcie się! Idźcie się napić z kumplami! " - to trzeba rzucić na ulotki i rozesłać po porodówkach, szkołach rodzenia, przedszkolach i podstawówkach.
Coraz więcej widzę wokół Kwok, które chcą dzieci na śmierć zagłaskać. Jak tylko dziecko się rodzi, stają się jego cieniem i tak trwają potem latami. A dzieciak potem ma 35 lat i nie może tego cienia matki z pleców odczepić.
-
hej_placzolina
2013/12/15 11:37:49
Czasami to, co na pozór nieopłacalne, jest opłacalne.
Bo nieopłacalne ekonomicznie może być bardzo opłacalne emocjonalnie.
-
Gość: zuzia, *.aleksandrowkujawski.vectranet.pl
2013/12/15 14:48:15
cóż mogę powiedzieć - niestety zgadzam się z każdą wysuniętą tezą....
-
2013/12/15 15:13:59
Nieudacznictwo pod przykrywka wygody lub oszczednosci;)
Ja wybylam od razu 1000 km. od domu i dzieki temu mam teraz fantastyczne relacje z Mama:) Faza buntu byla ostra, na szczescie w tym czasie,kiedy powinna byla nastapic, niektore moje rownolatki lub starsze ode mnie osoby zaczynaja ja przechodzic dopiero teraz;)
-
2013/12/15 16:28:10
Trochę mnie zakałapućkałaś. Chcę zapytać czy odcięta pępowina to dorosłość bo mam wątpliwości. Z drugiej strony dorosłość nie jest równoznaczna z dojrzałością. Nadto dojrzałość nie oznacza samodzielności. I tak o.
Nie przypominam sobie buntu, choć może moi rodzice mają inne wspomnienia. Nie zawsze było miętowo, jak wszędzie (no prawie, rzyg tęczą, wiadomka).
W środku siasi mieszka myśl, że moi rodzice połowę swojego życia spędzili dbając o mnie i naturalnym jest żebym ja teraz zadbała o nich, chociaż wcale tego nie potrzebują. A jestem kidultem (nie znam bardziej odpowiedniego określenia).
-
2013/12/15 19:42:50
znaczy jesteś Dario Kochanie Moje nieudacznikiem, mieszkasz z mamutem pod przykrywkami ... a i Ty Siasiulcu, tez nie wiadomo czy nie przykrywasz się kidultem ;)))
-
daria_nowak
2013/12/15 19:53:04
Marga
Usiłuję sobie wyobrazić Ciebie, jako Matkę - kwokę w sytuacji z młodą i ni cholery mi nie wychodzi.
Czy ja się mogę grzecznie zapytać przeciwko czemu skierowany był bunt?

Kwestia świadomości. Jedno dochodzą do tego, inni nie. Przy czym dojście też nie jest proste, bo, to w czym się żyje zdaje się być całkiem normalne.
-
daria_nowak
2013/12/15 19:54:34
Veni
Mogę zainwestować w ulotki.
Ale faktycznie to się nasila?
Bo co? Wspólne mieszkanie, łożenie na studia, czy o co c'mmon? Ciekawe...
No to ja im bardzo współczuję...
-
daria_nowak
2013/12/15 19:55:59
Hej_płaczolina
No pewnie. Tyle, ze takie kalkulacje są... cóż... trudne. Ciężko zejść z pewnego poziomu życia ot tak. Zwłaszcza, gdy pozornie wsio jest okej. Bo niby co nie okej? Dużo teraz takich niedorosłych. Stają się normą...
-
daria_nowak
2013/12/15 20:02:46
Tessa
Jako nieudacznik pierwszej wody... powiem tak... Z przykrywką to nie bardzo. To raczej kwestia poczucia. Głównie winy. Że zostawienie rodzica samopas to krzywda dla niego, bo całe życie tak się starał.
Poza tym ekonomicznie - wszystko działa. Każdy ma swoje udziały, wszystko sprawnie idzie, każdy ma swoje prawa i obowiązki. Taki "parazwiązek".
Wyobraź sobie, ze rzucasz swojego faceta "bo tak". I wszystko to co przez lata ustalaliście, jeżeli to oczywiście są lata, idzie w pizdu. A wszak - wszystko jest dobrze i gra. Więc o co chodzi? Tylko o jakieś głupie wewnętrzne wrażenie i to DELIKATNE wrażenie. Ciężko się zdecydować?
Zróbmy próbę:) Ty rzucisz, ja się wyprowadzę:)))))
-
daria_nowak
2013/12/15 20:10:42
Sia.sia
Obawiam się, ze niezbędnym składnikiem dorosłości jest jednak odcięta pępowina. Ale na samą dorosłość składa się więcej.
I tak, można być samodzielnym, przy nieodciętej pępowinie, na co jestem idealnym przykładem:)
Rodzice kawał życia na poświęcili, ale to były ich wybory. Możemy być pomocni, ale wtedy kiedy nie koliduje to z naszym życiem. Zdrowy egoizm. Oni muszą nauczyć się żyć sami.
-
daria_nowak
2013/12/15 20:11:54
Marga
no jestem, jestem i cóż robić? Poza ostrym przeciwdziałaniem, co niniejszym czynię. Tylko mam problem przykrywek. Wciąż je gdzies gubię i ciężko mięsko dusić:)
-
2013/12/15 20:47:43
Marga... wydało się, kurczaki.. ;)

Dario, nikt mi nie sugerował wyfrunięcia z domu rodzinnego ani nie próbował mnie w nim zatrzymać. Wszystkiemu winne jedynie wewnętrzny imperatyw "ja sama" oraz chuć.
Od wielu lat żyję z dystansu dwustu kilometrów i żeby rodzice pozwolili mi sobie pomóc muszę czasem użyć siły. Perswazji ;)
Mimo szczerych chęci, nie dostrzegam podstaw założenia, że masz kuku :)
-
daria_nowak
2013/12/15 21:01:44
Siaś
My też musimy nauczyć się żyć same, co nie wyklucza działań z potrzeby serca oraz wewnętrznej.
Zatem nawet jesli ich zmuszasz, to Twoja potrzeba.
Ja chcę uciec:) To moja aktualna potrzeba. Ograniczana siłami wyższymi w postaci mojego lekkiego podejścia do środków płatniczych oraz pryzwyczajenia:)
-
2013/12/15 22:36:11
Wracam czytam i nie wiem, czy smiać się czy płakać ;)) O komciach mówię ;) Wiać od mamuni, żeby mieć z nią dobre stosunki to faktycznie bardzo dorosły sposób ;))
A dorastanie? Jest przereklamowane. Kiedyś, kiedy już dorosnę, powiem to swoim wnukom.
Aczkolwiek życie z rodzicem do grom wie kiedy jest też moim zdaniem patologiogenne ;) W sensie, że seksu nie ożna uprawiać w kuchni o każdej porze dnia i nocy ;)
-
2013/12/16 09:00:25
Dario Kochanie Moje-
jestem matka wyrodna, to fakt, albowiem taka moja Straszna od osmego roku zycia, musiala sama sobie radzic, bo po prostu pracowalam i nie dosc, ze bylo to w zupelnie obcym kraju, gdzie ani rodziny, to tez nie chcialam, aby ktos mi w imie "przyjazni" pomagal, aby potem wystawiac rachunki, a bunt byl, bo tak, uwierz mi, ze ja lepsza nie bylam ;) nie mniej jednak w mojej wyrodnosci, nie zaprzegalam o dziesiec lat starsza Straszna, do zamowania sie jej bratem, albowiem to nie ona go sobie urodzila, a ja i bylo to absolutnie moja sprawa, aby sie nim zajac, a na dzien dzisiejszy Straszna, mozna spokojnie powiedziec, robi kariere na skale powiatowa czego tez nie eksiom, a swojej zajebistosci zawdziecza :)))

tja Siasiulec nie ma jak to kuchenna psychologia ;)

mojego nieudacznego syna, co to ciagnie dwa kierunki studiow, za jednym zamachem, Dario Kochanie Moje, tez ciezko udusic, za leniwa jestem, zeby wlazic w tym celu na pietro ;)
i ciezko proponowac komus, kogo notorycznie wystawia sie za drzwi, rzucanie, no chyba ze w histerycznych konwulsjach ;)))

Berberysiemoj swieta racje masz, szczegolnie kiedy dziecie jebliwe jest i bzyka mi kumpli, a ze Mlody ma na gorze cale mieszkanie do dyspozycji, bez uszczerbku dla honoru i chuci, z dolu morze korzystac, jak nas nie ma i odwrotnie ;)))
-
2013/12/16 10:25:16
Daria, ni huhu, dopiero sie wprowadzilismy, zadnych przewrowadzek wiecej, na sama mysl skora mi cierpnie;)
Mam raczej w zwyczaju wyprawadzac sie, jak cos NIE pasuje;)
Wiem, ze mieszkanie z Mama w moim przypadku takby sie skonczylo, ona tez tak to widzi, mamy obie za mocne charaktery i lubimy miec i robic w domu wszystko "po swojemu".
Mieszkac z kims z poczucia obowiazku....hmmm, nie wiem, zrobilam to raz i zalowalam, ale tu chodzilo o faceta i na szczescie nie trwalo dlugo.
-
2013/12/16 12:19:16
A ja myślę, że to kwestia definicji. Jeśli nie-dorosłość to spontaniczność, radość, luz i bałagan w szafie i pieczenie ciastek o północy, to sobie nie dorastaj to śmierci. I ja też nie zamierzam. Jeśli jednak nie-dorosłość to nieodpowiedzialność, bezmyślność, unikanie konsekwencji swoich decyzji i ogólnie obciążanie innych swoimi pomysłami na życie, to protestuję. Proszę mi natychmiast szybko dorastać i już.
Wszystkie rozwojowe okresy buntu przerobiłyśmy z Lolką (nie bolało bardzo) i dzięki temu jesteśmy dwiema oddzielnymi autonomicznymi jednostkami. Kocham moje dziecko bardzo i zawsze będę ale przede wszystkim szanuję ją i jej decyzje a ona szanuje mnie. I mamy głupawki i dystans i zrobiłyśmy sobie kolację wigilijną w piątek 13 grudnia BO TAK! W sensie tradycji kulinarnej a nie misterium religijnego oczywiście. prezenty umieściłyśmy pod pęczkiem koperku z bombką. Było cudnie i pysznie. Moim zdaniem bardzo dorośle:)
-
ja-zolza
2013/12/19 07:43:05
Zacznę od cytatów:
"Jeśli wasze dzieci przechodzą fazę buntu cieszcie się! Idźcie się napić z kumplami! " :D cudne, przypomnij mi za dziesięć lat z groszem ;)

"Aczkolwiek życie z rodzicem do grom wie kiedy jest też moim zdaniem patologiogenne ;) W sensie, że seksu nie ożna uprawiać w kuchni o każdej porze dnia i nocy ;)" - Berberysie, ja Cię uwielbiam :)

A ja? Wyjechałam do szkoły do stolicy zaraz po maturze, bo chciałam "siama". I bardzo się z tego cieszę. Usamodzielniłam się dosyć szybko i bardzo mi się to podobało. Dlatego teściowa nie miała lekko, kiedy próbowała nam pomagać, bo ja przecież "siama". Na szczęście, po 3 latach obie się nauczyłyśmy - ja raz na jakiś czas przyjąć coś [opiekę nad dzieckiem czy jakieś warzywko z ogródka], a ona, że raz na jakiś czas, to raz na dłuższy czas ;) Bo ja przecież "siama" :p
A mimo wszystko gdzieś tam jeszcze odzywa się moje wewnętrzne dziecko i będę je pielęgnować, jak długo się da :)
-
2014/01/01 11:26:54
A co zrobić z tymi co są emocjonalnie przywiązani do rodziców i pępowiny odciąć mamusia nie karze? Jest coraz więcej takich przypadków. :)
-
2014/01/10 08:55:12
Ja n okres buntu nastolatka wysyłam młodego do Chin. Albo innej Japonii.
-
ja-zolza
2014/01/24 13:41:35
mimi_fibi - istnieje możliwość, że spotkają na swojej drodze jakąś zołzę, która im w tym pomoże, o ile zechcą, oczywiście ;)
-
hej_placzolina
2014/01/26 23:43:01
Że tak spytam - żyjesz?
-
daria_nowak
2014/01/31 10:17:00
Ledwo:)
-
Gość: zuzia, 93.91.219.*
2014/04/10 08:05:42
i nie dorastaj, bo dorośli nie mają sielskiego życia - a więc Ci życzę w tym cudnym dniu dużo beztroski i radości, by nic Ci snu nie spędzało z powiek oraz byś znalazła wszystko to, czego świadomie lub podświadomie szukasz w życiu :)
sto lat!!
-
daria_nowak
2014/04/12 16:24:15
Dziękuję Zuziku
:*********************************
-
Gość: zuzia, 178.235.70.*
2014/04/19 19:53:34
ha! powiem tak - ubiegłoroczny tekst Margi bardzo mi się wbił do głowy i jak tylko zaczęli gadać w tv o rocznicy Smoleńsk i te sprawy, to natychmiast zapaliła mi się lampka - DARIA! :)
a teraz to tylko chciałam udanych świąt życzyć w miłym towarzystwie :)
-
2014/04/20 12:26:47
zaglądam i zostawiam, Wesołych Świąt:)
-
2015/04/23 07:05:57
Dlaczego nie piszesz ?
Buziaki posyłam.
-
5000lib
2015/06/05 18:39:49
Dorosnąć? Zależy kiedy...I w jakich sytuacjach.