Zakładki:
. GANG PACZĄCYCH CZAROWNIC
. GANG SYNOWYCH
0. Moje szablony
1. Zawsze:)
2. Na dobry dzień
3. Deser
4. Koty i psy
5. Tematyczne
6. Inne

Drukuj!

forum o css
środa, 28 lutego 2007

 … mi mordy … Miłe to i przyznam, że się cieszę. A wszystko wyszło znienacka. Wczoraj stwierdziłam, że zanim rozpirzą mój kochany szpital, to ja może jednak zrobię coś z tą mordą moją, na której, wbrew mnie, zakorzenił się tłuszczaczek. Jak pomyślałam, tak też uczyniłam byłam;) Obmacana przez uroczą Panią Profesor, która na dzień dobry mnie nie poznałam (te 20 kilka kilo robi różnicę), dostałam leki i to bezreceptowe, coby uwiązaną nie być. Teraz mam delikatnie smarować, nie macać i brać przeciwzapalne. Taka terapia mi pasi. Znacznie bardziej niż pomysł zatopienia igły w policzku, wstrzyknięcia specyfiku znieczulającego, rozoranie mi gęby na długości 1,18 cala, wycięcie niuniusia i zostawienie mi iście pirackiej blizny. Tak to ja się mogę bawić:)!

Chociaż i tak nie lubię się leczyć. Ale nie lubię mniej, niż operować:).

poniedziałek, 26 lutego 2007

 Zawsze, po prostu zawsze, z wszelkich testów, egzaminów i innych takich tam, wychodziłam jako pierwsza. Czy były to klasówki z chemii, czy egzamin maturalny z biologii, czy zaliczenie z metodologii badań. Siadałam, pisałam, co miałam do napisania i dziękuję uprzejmie. No, bo nad czym tu się zżymać i męczyć? Wiem – piszę, nie wiem – nie robię siebie przygłupa. Mam dostać nagłego objawienia, czy jak? Olśnienie mnie dorwie?

W efekcie, z wszelkich sprawdzianów wybywałam jako pierwsza, budząc powszechne, acz nie zrozumiałe dla mnie, poruszenie. Nie dawałam się przekonać, że może bym coś poprawiła, że może się jeszcze zastanowię, albo coś dopiszę. Nie i już. Po co? Przecież ja już skończyłam, napięcie ze mnie uszło, zmieniałam się w zdechły balonik i po ptokach. Jak zwalone, to trudno. Przecież się nie zabiję. Odwykłam już od tego poruszenia, jakie budzę moimi „ekspresowymi egzaminami”. Dziś mi się przypomniało, przy okazji testów, w ramach rozmowy kwalifikacyjnej Part two. Kwadrans i oddałam.

Ale jak to tak? Że niby już? No już. A może pani cos poprawić by chciała? Nie. A może sprawdzić? Nie, już sprawdziłam. I wszystko Pani zrobiła?? Wszystko.

Kurna i znów robię za ufoka!??? Czeeeeemuuu, znowu ja!?

 Jasna cholera oraz w mordę jeża, a nawet plastusia! Mam dziś szpilki. Zaczął padać śnieg. Idę na kretyńską rozmowę w sprawie pracy, której nie chcę. Nie mam szans się doślizgać. Dziś nie przewidziałam tej wrednej pogody! Miało się topić!!! Dlaczego to gówno osiada?????????? Biorę taksówkę! Ale i tak mi pod drzwi nie podjedzie! Wrrrrrrrrrrr
13:12, daria_nowak , a bo tak!
Link Komentarze (30) »
niedziela, 25 lutego 2007

 Ja tak tylko na chwilkę wpadłam. Zapracowana jestem i od kilku godzin radośnie przepisuję to, co byłam uprzejma spłodzić na wyjeździe.  Komputer się buntuje, jakieś stop eerrory mi wyskakują i wszystko zdycha… Więc zarzucę na chwilkę przyjemniejsze tematy… Papu…Taaa… Obiadek jak obiadek, bez żadnych cudów, ani innych wianków. Ale … No cóż z tego, że zwyczajny, kiedy, czysta poezja z niego wyszła. Zatem jaki jest przepis na 30 minut radości? Prosty!:)

Kurze cycki – nacieramy solą, pieprzem, świeżo mielonym i odrobiną oliwy. Bezczelnie panierujemy i smażymy. Buraczki hortexu rozmrażamy. Dodajemy sok z ¾ dużej cytryny, 2 ły żeczki cukru i odrobinę soli. Zasmażamy, coby aksamitne wyszły. Do rondla, z odrobinusią wody wwalamy dowolną ilość mrożonego groszku, podgrzewamy. Obieramy klika ziemniaków i gotujemy z solą i łodyżkami koperku. Na boku zaczynamy produkować sałatkę z sałaty lodowej, ogórków – świeżych i kwaszonych, pomidorków koktajlowych, oliwek czarnych, cebuli, i kolorowych papryk.  Gdy mięsko jest już gotowe, rzucamy na nie artystycznie piórka cebuli, plastry sera i paprykę – do wyboru – świeżą lub konserwową. Ziemniaki odcedzamy, rozdziobujemy z odrobiną mleka, masła i koperku. Do groszku wwalamy łyżkę masła i półtorej łyżki bułki tartej. Sałatkę zaprawiamy sosem z octu balsamicznego – 1 część, oliwy – 2 części, sporej ilości cukru, musztardy, sprasowanego czosnku, pieprzu i co ważne – pokrojonych listków bazylii.

Proste? Jak budowa cepa:)

Et voila – czy jak to się tam mówi;) efekt końcowy jest niezwykle pozytywny:) Prawda?

 


 

19:24, daria_nowak , Jedzonko
Link Komentarze (20) »

Z dziką radochą, w środku nocy kontynuuję niniejszym zabawę, w którą wkopała mnie Nishkunia moja kochana. Zatem: 5 mało znanych faktów dotyczących Darii

1* Daria jest delikatną jednostką płci żeńskiej. O ile płeć nie zaskakuje, o tyle jej uczuciowość, sentymentalizm i łzawość może niektórych zadziwić. Daria płacze średnio raz na dwa miesiące, ale jeśli już płacze to całą sobą, dorabiając do zjawiska stosowną ideologię. Płacz rodzi się w głębi trzewi, a następnie ogarnia resztę ludzia. Obserwowalność zjawiska – bloxowa, lub osobista, ale tylko w przypadkach wyjątkowych. Zjawisko można porównać jedynie do Aurora borealis:)

2* Daria posiada brata przyrodniego. Brat jakoś na czasie skończy 17 albo 18 lat. Daria nie miała przyjemności oglądać owego brata od lat 15 lub 16. I jakoś jej z tym wszystko jedno,  trochę ją to tylko śmieszy.

3* Daria szczerze nie lubi dzieci. Wyjątek stanowią inne Darie oraz dzieci sensownych rodziców. W przypadku dzieci innych, podstawowym odruchem jest rzucanie się na kolana, celem dostosowania wzrostowego, do przegryzania tętnic szyjnych jednostek dziecięcych. Co ciekawe Daria jest pedagogiem.

4* 14 lat temu Daria, podczas wakacji, namiętnie zajadała się paciają z dzikich malin i jagód z mlekiem skondensowanym i cukrem. Z racji niecierpliwego usposobienia zamiast wybierać wszystkie białe robaki z malin, szybko nauczyła się wybierać pobieżnie, a resztę rozdziobywać na paćkę, unikając smutnego wzroku pożeranych robali. Do dziś Daria nie może sobie tego wybaczyć…;)

5* Daria nie wierzy w zjawiska nadprzyrodzone. Ale horrorów nie ogląda. Nie lubi obcych miejsc po zmroku, ani obcych dziwnie zachowujących się ludzi. Nie lubi też opowieści w stylu „Dzieci kukurydzy”, zwłaszcza zekranizowanych, po przeczytaniu/obejrzeniu których musi samotnie wracać do domu. Tchórz z niej zwyczajny i łątwo daje się wkręcić w taki klimat.

 

Do zabawy typuję:

MARGĘ

HASIAP

EX-WARIORRA

W RYTMIE SERCA

POSZLABYMZATOBAHEJ

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5