Zakładki:
. GANG PACZĄCYCH CZAROWNIC
. GANG SYNOWYCH
0. Moje szablony
1. Zawsze:)
2. Na dobry dzień
3. Deser
4. Koty i psy
5. Tematyczne
6. Inne

Drukuj!

forum o css
środa, 27 lutego 2008

Przy okazji spotkań towarzyskich i nie tylko, człowiek może się sporo dowiedzieć. Zwłaszcza, jeśli ma przyjemność nawiązać rozmowę z osobami znającymi się na pewnych rzeczach, a do tego zaprzyjaźnionymi. Tym razem służę jeno za tubę, bowiem sama wiedzę w temacie mam zerową. Jedno, co mogłam zrobić, to potwierdzić ją w równie wiarygodnym źródle. Otóż moi drodzy, z kręgów zbliżonych do różnych władz, czyli od byłych pracowników służb ciekawych, przy okazji rozmów o zagłuszarkach dowiedziałam się jednego. Nie ma zagłuszarek. Zdziwieni? Są natomiast urządzenia do podsłuchu, które działają jako zagłuszacze (nomenklatura już raczej nie fachowa, a przełożona z polskiego na nasze), ale wtedy gdy działają. Ergo – gdy podsłuchują. Co, przyznacie, nie kłóci się z dokumentem odtajnionym przez Donalda Tuska, a podpisanym przez Jarosława Kaczyńskiego, w którym czytamy min: „polecam podjęcie stosownych działań, także w zakresie bezpieczeństwa teleinformatycznego i łączności ”. Na szczęście się nie znam. Bo musiałabym się wkurwić i drążyć:). Swoją drogą, do celów zagłuszajacych, w zupełności wystarczyłaby orkiestra policyjna, no moze z powiększoną sekcją perkusyjną;)

poniedziałek, 25 lutego 2008

Tak bardzo przyzwyczaiłam się już do futrzaków pętających się po chałupie, że na pewne rzeczy nie zwracam uwagi. Dopiero odwiedziny znajomych sprawiają, że zaczynam je dostrzegać. Gdy 15 lat temu pojawił się pierwszy kot, niedługo później drugi, i następne, nie wiedziałam, do czego będę się musiała przyzwyczaić. Zwłaszcza, że prawie od początku zakochałam się w długowłosych Persach. O co mi chodzi? Ano o kłaki. Są wszędzie! Niezależnie od tego jak często gąbkuje się dywan (gąbkowanie – czyszczenie dywanu ostrą gąbką na kolanach, z poświęceniem paznokci, skóry i rzeczonych kolan oczywiście), czy zmywa podłogę. Kłaki znajdują się w żarciu, w kubkach z herbatą, na półkach, w kątach, na ręcznikach, na pościeli, na ubraniach. A bywa, że i w majtkach (nie wiem jak się tam dostają). Choć raz dziennie wpadają do oczu i wplątują się w rzęsy. Przyklejają do ust. Wplątują we włosy oraz męskie brody. Normalny, nie skażony kocim pierdolcem człowiek, nawet, jeśli nie jest pedantycznym czyściochem – nie jest w stanie tego znieść. Cóż, miałam trochę czasu, żeby się przyzwyczaić. I zdecydowanie mogę w dalszym ciągu wyciągać kocie włosy z zębów, w zamian za to rozkoszne mruczenie i tulenie się, gdy leżę sobie sama pod kocykiem z dobrą książką, a cały świat jest za daleko, żeby mnie obchodził i vice versa.

piątek, 22 lutego 2008

JADWIGA SAWICKA

Republika-Odchodząc

 

Ten deszcz pada dziś dla mnie. Rozmywa kontury przedmiotów, odmienia ich znaczenia. Twarde staje się miękkie. Nie widać granic. Obrys sylwetki jest nieostry. Atomy dyfundują, zamieniają się miejscami. Moje, Twoje, Twoje, Moje, Niczyje. Pięć lat wystarczy, by być innym ciałem . Cząstki materii, te rozbiegane małe cosie, uciekają od nas, do świata. Znudzone powtarzalnością naszych gestów. Ratują się od rutyny szukając pocieszenia w chaosie. Jeden po drugim odrywają się salwując ucieczką. To nic nie boli, nawet nie swędzi. Tylko czasem szczypie pod powiekami. Ale to przecież nie atomów wina, że kobieta, ta najgłupsza z najmądrzejszych istot, ulepi z nich kulkę i wciśnie komuś do kieszeni. A później się dziwi, że gdy już trzasną drzwi, dziwnie pusto się robi w okolicy mostka.

 

22:06, daria_nowak , zadumki
Link Komentarze (40) »
poniedziałek, 18 lutego 2008

Tuż przed sklepem spożywczym przystanął starszy pan. Miał 80, a może 85 lat? Był schludnie, acz biednie ubrany. Rękę, chyba złamaną, miał podwieszoną na temblaku, spod którego wyglądał gips. Czekał przez chwilę. Może bił się z myślami? Podniósł głowę, gdy go mijałam. Spojrzał mi twardo w oczy i zapytał: „Czy może mi pani kupić kilka deko białego sera?”. Sięgnął do kieszeni, wyjął kilka opakowań lekarstw, rachunek i zanim zdążyłam zareagować kontynuował: „Właśnie kupiłem leki. Nic mi nie zostało. Mam w domu makaron, ale…” Tu głos się jednak załamał. Prosił obcego człowieka o pomoc, a mimo tego tyle w nim było godności, tyle siły, tyle normalności... 

Gdy wręczałam mu siatki podziękował. Odszedł szurając nogami. Był tak zdenerwowany, że nie spojrzał, co dostaje. Ucieszy się w domu.

 

19:07, daria_nowak , zadumki
Link Komentarze (73) »
czwartek, 14 lutego 2008
Nawet sobie nie wyobrażacie jaka jestem zmęczona...

Padam na twarz. Śpię po 12 godzin dziennie, a następnie zaprzęgam się na własne życzenie w kierat i lecę dalej. Śmigam! Pruję! I nie widzę przesadnych postępów. Wciąż z czymś jestem do tyłu. Wczoraj zaparłam się i zrobiłam 4 wypasione analizy. Dziś miałam skończyć następną. I dupa blada. Dojechałam do ¾ i okazało się, że nie dość, ze jestem już po godzinach (drobiazg), to jeszcze zwierzchnik mój osobisty, nie zauważywszy mojej drobnej osoby zamknął firmę. Klucze i kody na szczęście mam. Tyle, że zaczęło wyć. Cały budynek trząsł się w posadach, gdy wyszłam na korytarz celem domowej ewakuacji. No i oczywiście pojawiła się ochrona. I trzeba było dzwonić do zwierzchnika, co by ich własnogłośnie odwołał był:). Luz. Wciąż jestem oazą pierdolonego spokoju. A teraz padnę na pysk i nawet nie tknę roboty, którą przyniosłam do domu. Kto to widział, by celem stworzenia drobnego dokumenciku, na który składa się 5 stroniczek, trzeba było przemyśleć materiały nie mieszczące się w jednym segregatorze? Ech... Najbardziej cierpię, bo nie wiem, co u Was. W niedzielę, mam nadzieję nadrobić. Chyba, ze prześpię cały weekend… E tam. Nie mogę. Kto za mnie dokończy analizki…

 
1 , 2