Zakładki:
. GANG PACZĄCYCH CZAROWNIC
. GANG SYNOWYCH
0. Moje szablony
1. Zawsze:)
2. Na dobry dzień
3. Deser
4. Koty i psy
5. Tematyczne
6. Inne

Drukuj!

forum o css
wtorek, 24 lutego 2009

Wczoraj w godzinach wczesno popołudniowych mój najukochańszy komputer, dziecię wypieszczone, trzylatek pełen wigoru, pierdolnął.

Oczywiście uczynił to średnio malowniczo i aspektakularnie. Jakby nie mógł załatwić tego z klasą... Nie było płomieni, dymu, ani innych efektów specjalnych. Windows zaprosił, zaniebieścił i otworzył... pusty pulpit 15 razy z rzędu. I się na tym zapętlił. Co robiłam, pisać nie będę, bowiem skompromituję się w Waszych oczach od strony informatycznej, a na cholerę mi to. Poziom adrenaliny mi skoczył. Ja? Bez komputera? Taaa... Jasne... Szybka przebieżka po nr telefonu i pierwszy szok - gdzie ich szukać, jeśli nie w necie(!?), rozmowa z serwisem pogwarancyjnym, krótki dół i załamanie psychiczne. Na końcu zaś wesoły obóz kondycyjny udający się na krótką wycieczkę do sklepu.

Od wczorajszego wieczora jestem szczęśliwą posiadaczką lapka. Jeszcze patrzę nań nieufnie. Jeszcze Vista mi w zębach zgrzyta. Jeszcze tylko wycieczka do TP S.A, która wydając instalatory nie przewidziała Visty. Jeszcze konieczność zainstalowania 525 pierdółek, programików, kodeków. Dodajmy, że pierdółek i kodeków zbieranych przez lata i to najczęściej cudzymi rękami. Konieczność przypomnienia sobie 1000 haseł i loginów. Do tego nowy, całkiem świeży i niespodziewany kredycik. I nie. Wcale się nie cieszę. Wcale nie czuję się jak posiadaczka nowej zabaweczki. Chyba się pójdę powiesić. A, nie , nie mogę. Muszę jechać do TePSy.

P.S. Po raz kolejny stwierdzam, że dobrze mieć przyjaciół. Dziękuję!

12:43, daria_nowak , a bo tak!
Link Komentarze (44) »
środa, 18 lutego 2009
Twardzielki tez mają słabe punkty. Moim jest muzyka. Z wyboru słucham łupanki;) Sprzątam przy SlipKnocie, Mansonie - puszczonych na cały regulator, albo przy System of a down. Odpoczywam przy Kornie, myślę przy Kaziku. Ale już takie ballady Metalliki potrafią rozłożyć mnie na łopatki. Przesadne wsłuchiwanie się w muzykę... i koniec. Gile do pasa, chlipanie, smutek ogólny, aż do jakiegoś dynamiczniejszego i weselszego utworu. Wszelkie Nothing compares - Shined, czy Angie Stonsów... I następuje koniec. Nie ma szans odratowanie i szybkie wyciągniecie za uszy, spazmującej z lekka kretynki. I po co to? Na co to komu? A przede wszystkim po co głównej autorce dramatu;) Moze to wyłazi uszami lekko teatralna lecz introwertyczna natura? Moze radosne pławienie się w emocjach, bez których nie czuję, ze żyje. Moze ciągły głód czułości? Nawet, gdy dostaje ją w prezencie to wciąż mi mało, mało, mało
20:13, daria_nowak
Link Komentarze (21) »
poniedziałek, 16 lutego 2009

1.    Oszczędzanie wody.

2.    Oszczędzanie prądu.

3.    Przykręcenie kaloryferów.

4.    Prowadzenie ewidencji zużytego papieru do drukarki.

5.    Oszczędzanie PAPIERU TOALETOWEGO.

6.    Zakaz używania czajników.

7.    Wykręcenie co drugiej żarówki

Gdzie?

8.    Brak możliwości dzwonienia „na miasto".

9.    Limity rozmów z telefonów komórkowych.

10. Rezygnacja z części kontraktów, w tym na zakup sprzętu informatycznego i broni.

Zaczyna Wam świtać?

11. Wezwania, odpisy postanowień, itp. nie będą wysyłane pocztą. Doręczą je Dzielnicowi. Na piechotę.

12. Zmniejszenie środków finansowych na benzynę.

13. Koniec z modernizacją budynków.

Już wiecie? Oszczędności w Policji! HUUUURA (tłumy szaleją!)

Kilka lat temu byłam na komendzie. Przyjęto mnie w pokoiku 14m2. Siedziało tam 3 niebieskich. Moja obecność wprowadziła spore utrudnienia praktyczne, bo wszak musiałam siedzieć na tyłku, a nie unosić się delikatnie w powietrzu, jako istota eteryczna. Póki siedziałam - nie było dojścia do szafy pancernej. Po otwarciu drzwi owej szafy - blokowało się wyjście z pokoju. Warunki, że ho, ho. Zamiast komputerów - stare maszyny do pisania i kalka. A myślałam, że kalki już na oczy nie zobaczę. A tu proszę - powrót do przeszłości miałam! A i tak się cieszyli, że im okna uszczelnili i już zimą śniegu wiatr na parapety nie nawiewa. Światło? Dwie żarówki. Półmrok i nastrój tajemniczości. Może o to chodziło? W końcu z tego nastroju jakiś czas z jednym z tych policjantów później spędziłam. Ale żeby aż tak nas ku sobie naginać? Żeby mi komendant o oświetlenie zadbał, pielęgnując moje życie erotyczne, to chyba przesada?

Kryzys, kryzys, kryzys. Sryzys! W dupie mam takie państwo które oszczędza na moim bezpieczeństwie. Policjanci zaczną ganiać przestępców na własnych nóżkach. Zamiast broni wyposaży się ich w zaczepno- obronne nogi od stołu. Solidne. Toczone. Jak przypieprzą - to trup na miejscu. W końcu, na cholerę im broń? Jeszcze się postrzelą, przy braku szkoleń z użycia. Będą dawać sobie znaki dymne, że potrzebują wsparcia, bo limit na komórce się wyczerpał, a radiotelefon padł.

Będzie jeszcze lepiej! Kopert na listy już używają dwa razy. Teraz jeszcze trzeba dwukrotnie korzystać z papieru toaletowego! I rozpalić ognisko na dziedzińcu komendy! Mundury tez mogą po sobie donaszać! Jak po starszym rodzeństwie. Co kwartał loteria - kto się z kim zamienia, żeby było sprawiedliwie. Mogą tez pisać ołówkami. Wtedy kartkę da się użyć minimum trzykrotnie! Wystarczy zetrzeć gumką!

Zastanówmy się, może jeszcze na czymś da się im uszczknąć?

Jak się postaramy, to może Minister nas odznaczy?

12:17, daria_nowak , a bo tak!
Link Komentarze (30) »
wtorek, 10 lutego 2009

Nie chciałam nawiązywać do sprawy polskiego geologa zabitego w Pakistanie. Brakowało mi czasu na śledzenie sprawy, a do tego, wstyd się przyznać - nie znam się na tym. W efekcie nie chcę wygłaszać światłych opinii, które, w rzeczywistości będą zwyczajnie śmieszne. Ale, gdy siedziałam dziś przy komputerze i zabawiałam się forumowym szambem, usłyszałam Zbigniewa Siemiątkowskiego opowiadającego taką oto historię... Po zabójstwie kolejnych przedstawicieli USA, bodajże w Afganistanie, Ronald Regan zapytał szefa swoich służb specjalnych - jak to się dzieje, że Rosjanie, działający na tym samym terenie, w takich samych warunkach, nie mają podobnych zdarzeń i strat. W odpowiedzi usłyszał historię, jak po pierwszym porwaniu i zabójstwie szpiegów rosyjskich, szejk, który był w nie zamieszany otrzymał ‘przesyłkę'. Brata, z uciętymi i wsadzonymi do ust genitaliami oraz karteczką - „Masz jeszcze trzech braci...".

Są kraje, których rozwój zatrzymał się w czasie. Są na etapie naszego średniowiecza. Są inni. Zupełnie. I nie wymyśliłam tego sama. To słowa, które kilkanaście lat temu usłyszałam od ówczesnego przedstawiciela ambasady Afganistanu, zresztą uroczego człowieka. Są tez kraje, w których władza nie musi się tłumaczyć.

A my mamy kontrole, komisje śledcze, wydziały wewnętrzne, audytorów i media. Mamy być ‘przejrzyści' i uczciwi. Tłumaczymy się z zaniechań i czynów. To jest inna mentalność. Jesteśmy ludźmi rozmów, nie czynów, negocjacji, nie pokazówek.

Nie nawołuję do bestialstwa. Nie w tym dzieło. Rzecz w tym, że mierzymy innych swoją miarą (kiedyś już o tym wspominałam)  a później jesteśmy straaaaaaaaaaasznie zdziwieni. Tylko - czym? Chyba własną głupotą.

niedziela, 08 lutego 2009

Może jestem głupia, ale pewnie tak mi zostanie. Nie mam węża w kieszeni. Wyłazi to w najdziwniejszych sytuacjach, ot, jak choćby w piątek. Wtedy, bowiem udałam się ze służbowymi współtowarzyszami niedoli, nabyć prezent dla odchodzącej naczelniczki. Trzeba przyznać, że kobita jest sensowna, konkretna, pozbierana, a przede wszystkim ma wiedzę. Imponuje. Przy tym ma ludzką twarz. A to już rzadkość. Zatem - należy jej się.

Z wielu powodów padło na lampkę witrażową. Trwałe, bezużyteczne i tylko dla niej. Dla mnie bomba. I gdy już postanowiłyśmy, jaką lampę zamawiamy, jakie kształty, kolory i inne pierdoły, nastąpiła chwila płacenia zaliczki. Wiecie, że tylko ja odruchowo sięgnęłam do torebki?

Szok. Wszyscy obecni zawdzięczają jej dużo więcej niż ja, wszyscy obecni dużo ściślej z nią współpracowali. Wszyscy obecni strasznie pomstowali, że jak to? Nie przedłużą jej umowy? Wszyscy obecni chcieli iść do dyrekcji i powiedzieć... No właściwie to nie wiem co, bo to suwerenna decyzja Szefostwa, ale chcieli. A w takim śmiesznym i płytkim momenciku ‘kasowym' nagle wszyscy mordy w ciup i pilne zainteresowanie ścianami. Przecież i tak będą musieli się złożyć, więc nie w pieniądzach rzecz. Raczej w odruchach. W tym, co się z domu wyniosło i nie mam na myśli kompletu sreber.

Wkurwiłam się, a może zawiodłam z lekką nutką wściekłości? Bo to dla mnie świadczy o człowieku. O tym, co bardzo głęboko ma w sobie. A może ta cała sytuacja źle świadczy - ale o mnie?
19:39, daria_nowak , a bo tak!
Link Komentarze (34) »
 
1 , 2