Zakładki:
. GANG PACZĄCYCH CZAROWNIC
. GANG SYNOWYCH
0. Moje szablony
1. Zawsze:)
2. Na dobry dzień
3. Deser
4. Koty i psy
5. Tematyczne
6. Inne

Drukuj!

forum o css
czwartek, 29 listopada 2007

Jakaś muzyka w tle tłumi szum morza. A ja znów tu. Daleko. Bardzo daleko od siebie. Dużo zdjęć. Na żadnym nie ma mnie. Po co. Takie widoki mogę tylko zepsuć. Nic nie wygląda na listopad, prawie grudzień. Wczesna jesień, gdyby nie futro, którym się otulam i wiatr, który wdziera się w oczy. Puste ulice, tylko szyldy monopolowych migają do 22.00. W miasteczku jeszcze można wyczuć szał lata. Jak duchy krążą wspomnienia po letnikach. Prawie czuję zapach olejku do opalania i rozpalonych słońcem ciał. Prawie słyszę ten radosny harmider, którego nigdy tu nie widziałam, który nigdy nie był moim udziałem. I znów runda po sklepach. Trzeba kupić coś na śniadanie, coś do popicia leków i coś na sen. Znów koszmary przez całą noc. Ale przecież zawsze mogę przespać dzień. Niedługo znów pociąg, znów noc stuków i szelestów, obcych oddechów. I znów nic poza codziennością, Warszawą, pobudką o 5.30 spacerem do pracy, profesjonalizmem, nowymi butami, perfumami i codziennym układaniem włosów.

10:56, daria_nowak , zadumki
Link Komentarze (31) »
sobota, 24 listopada 2007

Wystarczy nabyć produkty niezbędne do produkcji beszamelu, płaty lazanii oraz cukinię, cebulę, mięsko wołowe mielone (40-50dag), pomidory zapuszkowane i paprykę. Przyjmuję za pewnik, że oregano, gałkę muszkatułową, czosnek, sól i pieprz każdy w domu ma. I jedziemy. Produkujemy sos beszamelowy, symultanicznie krojąc warzywa dla oszczędności czasu. Warzywa podsmażamy i siup do gara. Mięsko podsmażamy i siup do gara. Pomidory podsmażamy i siup do gara. Przypraw, w tym rozgniecionego czosnku nie podsmażamy, ale i tak siup do gara;). Dokładnie międlimy, nie oblizując paluchów, choć pachnie zabójczo! Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą i... warstwa suchych(!) płatów lasaniowych, beszamel, farsz i tak w koło Macieju, kończąc ciastem i beszamelem. Mądrzy ludzie na tym poprzestają. Głupi - czyli ja, na to wszystko pakują potworne ilości żółtego sera i odrobinę oregano... Teraz ćwiczymy cierpliwość - minimum przez 45 minut, które to pachnąca wyśmienitość musi spędzić w piekarniku (200 stopni, najlepiej z nawiewem, 30 min pod przykryciem, 15 bez). Teraz czeka nas wyzwanie i to podwójne. Musimy wyjąc gorące i ciężkie ustrojstwo nie robiąc sobie krzywdy, a także musimy je pokroić i przenieść na talerze, w formie jak najmniej uszkodzonej. Życzę miłej zabawy. Smacznego życzyć nie muszę... Właśnie to zjadłam:)

Dodam tylko, że jest to potrawa banalna, której produkcja, bez pieczenia, zajmuje ok. 30 minut:)

18:19, daria_nowak , Jedzonko
Link Komentarze (33) »
piątek, 23 listopada 2007

We wtorek wieczorem, gdy wróciłam wyzuta z wszelkiej energii, po drugim i na szczęśćcie (!) ostatnim dniu ogólnopolskiego spotkania służbowego, padłam na fotel w pozycji embrionalnej i warczałam na koty, że głośno tupią... stał się cud. Poczułam imperatyw wewnętrznych, że ja muszę, ale to już! Ale to na ten tychmiast;) udać się do fryzjera! Nie ważne, że sprawę odkładałam od dawna. Nie ważne, że mojej Doroty nie ma w pracy. Był mus i trzeba było iść. Dziesięć minut wcześniej zdychałam od wcześniejszych rzutów adrenaliny, a tu nagle taki kop. Tu nastąpił drugi cud. Piotruś, którego pracę obserwowałam nie raz, z zapartym tchem - miał chwilę czasu! Przeznaczenie, czy co;)? Tak! Chciałam do Piotrusia! Bo Piotruś, to świr:) A ja właśnie potrzebowałam kogoś, kto nie patrząc na moje obgryzanie pazurów, ze strachu, zrobi mi na łbie pierdolnik! I zrobił:)! Odrąbał 20 cm z długości włosów... I jest świetnie! Spośród komplementów najczęściej powtarza się „wyglądasz 5 lat młodziej" oraz „rewelacyjnie!" i zaskakujące „Super! Najmodniejsza fryzura na Rihannę!" A kto to, do ciężkiej cholery jest???

Odwaga została nagrodzona. Zadumałam się nad tym przez chwilę i doszłam do wniosku, że zmiana pociąga zmianę. Efekt - nowy szablon. Niby wciąż ja, ale już nie taka sama. Czyli wszystko się zgadza. I choć strasznie nie lubię zmian, zwłaszcza nagłych i diametralnych, to jednak czasem warto podjąć ryzyko, bo efekty mogą przerosnąć oczekiwania. Jest tylko jeden szkopuł - mogą je przerosnąć w dobrą, albo złą stroną. Ale cóż - ryzyk - fizyk:)

wtorek, 20 listopada 2007

Każdy rozumny człowiek zdaje sobie sprawę z iluzyjności anonimowości w sieci. Co z tego, że można się podpisywać fałszywym nazwiskiem, nickiem, czy inną ksywą ? Co z tego, że siedzimy „bezpiecznie", za ekranem komputera, w cichości naszego pokoju? To nic nie znaczy. Jesteśmy jak na patelni. Nawet zmienne IP nie pomaga. Każdy, kto sądzi, że jest bezkarny, anonimowy, nierozpoznawalny, nienamierzalny w Internecie jest w błędzie. Mimo tego, pozory dają pewien komfort psychiczny. I z pewnego pozornego spokoju bycia incognito, wyrósł mój nick, w końcu Nowaków, jak mrówków;) Ale... Oczywiście jest jakieś ale:) Przyznaję się bez bicia, że bezczelnie sobie pograłam... Czym? Ano Daria, ponoć pochodzi ze staroperskiego (I mrugnięcie okiem;)) od imienia Dãrayavahuš i oznacza tą, która podtrzymuje dobro (II mrugnięcie okiem;)). „Persie" nawiązanie, w moim przypadku ma oczywiste przełożenie na praktykę codzienną skupioną w 3 kotach perskich;) A drugie? Zła czarownica, która podtrzymuje dobro... Cóż... Nie mogłam się opanować:) Sami rozumiecie...

A teraz chwila, bez anonimowości:)

sobota, 17 listopada 2007

Było za pięknie. Kot się goił, urlop nad morzem zbliżał, śnieg nie padał, specjalizacja czaiła się za rogiem. Jednym słowem szał ciał i uprzęży. No i było za pięknie. Dziś było zdjęcie szwów Tośiunka. We czwartek, gdy ostatnio sprawdzałam, wszystko było ok. Dziś już nie. Jak na moje oczy – przepuklina i to duża. Miękka, nie uwięźnięta. W pon. o 20.00 jedziemy do chirurga, bo dziś oczywiście nie było, a obecny lekarz ogólny, odmówił zerknięcia. I tak, by gówno zrobił, ale to już inna sprawa. Prawdopodobieństwo reoperacji 99,99%. Pytanie kiedy. Kurwa. Chyba przedłużam czas trwania święta rzucania mięchem. Mam nadzieję, że wybaczycie mi mało bloxowy nastrój?

20:31, daria_nowak , zadumki
Link Komentarze (38) »
 
1 , 2 , 3