Zakładki:
. GANG PACZĄCYCH CZAROWNIC
. GANG SYNOWYCH
0. Moje szablony
1. Zawsze:)
2. Na dobry dzień
3. Deser
4. Koty i psy
5. Tematyczne
6. Inne

Drukuj!

forum o css
poniedziałek, 29 marca 2010

Niechętna porządkom ma natura ugięła się pod ciężarem siły wyższej w postaci temperatury i braków. Przy czym oba te czynniki, wspólnie lub niezależnie wywołały jeden skutek. Porządki. Ciepło w połączeniu ze spadającymi z kadłuba oraz reszty organizmu szmatami zmusiły mnie do rozpoczęcia wstępnego procesu myślowego na temat zaktualizowania garderoby. Jako, iż jest to kawał dzikiej roboty, skutkującej praniem przez miesiąc i prasowaniem przez dwa, dla uspokojenia sumienia postanowiłam zrobić COŚ. Cokolwiek. Byleby to było coś innego. Wybór padł na balkon. Robota lekka i przyjemna w porównaniu. Udałam się więc (trzymając spadające spodnie dresowe w garści) wyposażona w kubeł i malowniczego zielonego mopa na świeży wazduch i zamarłam.

Na balkonie leżał trup.

 

Szary w kolorze, bezwładny w fizjonomii. Wątpliwości większych nie miałam. Trup jak w mordę dał. Zanim odzyskałam władzę w członkach zdążyłam się zastanowić jakim cudem i skąd, a przede wszystkim od kiedy tu leży. Niedawno wszak robiłam rekonesans i czego jak czego, ale trupa bym nie przeoczyła. Co dalej? Jeśli zdążył się z lekka rozłożyć, będzie problem. Brzydzę się. Na myśl o słodkawym zapaszku poczułam miękkość w kolanach, ale wsparłam się na mopie.

Do truchła gołębiego Policja mi nie przyjedzie, na lekarzy też nie mam co liczyć. Byłam w kropce. Cóż czynić, znikąd pomocy! Batman w Gotham City, Superman w Metropolis, Spiderman w Nowym Jorku…. Cóż robić, cóż robić, drodzy czytelnicy…

 

poniedziałek, 22 marca 2010

Wieczór niedzielny spędziłam nad podatkami. Nie swoimi. Ja już rozliczona, zwrócona i nawet wydana. Nawet nie cudzymi. Spędziłam go nad podatkami hipotetycznymi. Wot ciekawostka.

Rodzicielka rozliczała znajome małżeństwo i wściekała się nie mogąc dojść do ładu. Żeby nie siedzieć w charakterze leniwego wyrzutu sumienia, postanowiłam też popracować twórczo w cyferkach.

 

Uzbrojona w program komputerowy szukałam różnic między rozliczeniem małżeńskim i pojedynczym. I znalazłam. Jeśli nie popełniłam jakiegoś mega błędu, to okazuje się, że rozliczenie małżeńskie się nie opłaca.

Przyjmując, że jedna osoba uzyskuje przychód równy 60 tysięcy, a druga 40 tysięcy rocznie, jedyne odliczenia wynoszą 200 zł (u jednego z małżonków), a zakład pracy płaci zaliczki jak trzeba, uzyskałam następujące, ciekawe wyniki:

W przypadku rozliczenia wspólnego – dopłacą ponad 400 zł.

Rozliczając się oddzielnie, osoba z dochodem równym 60 tysięcy otrzyma mini - zwrot rzędu 50 -60zł. Druga, z mniejszym dochodem i odliczeniem - rzędu 500-600 zł.

Sprawdzałam to trzy razy. Gdzie robię błąd? Jeśli nigdzie – to stwierdzam istnienie paranoi…

 

10:51, daria_nowak , a bo tak!
Link Komentarze (19) »