Zakładki:
. GANG PACZĄCYCH CZAROWNIC
. GANG SYNOWYCH
0. Moje szablony
1. Zawsze:)
2. Na dobry dzień
3. Deser
4. Koty i psy
5. Tematyczne
6. Inne

Drukuj!

forum o css
sobota, 29 kwietnia 2006

Tak zupełnie przypadkowo - robiąc czystki na gg, wlizłam na archiwu,. I znów zaskakuje mnie jedność odczuć i myśli. Pysk mi się cieszy, bo my własciwie dokańczamy swoje zdania... Czyż to nie ...hahah słodkie? Ujmujące? Cudowne? Rozmowy z nim są, że tak trywialnie porównam kopiując z reklamy, jak ciepły wiosenny deszcz... Ożywcze. Dowcipne.Wymagają refleksu. Nawet gdy czekam na niego smutna, albo zamyślona...to gdy go słyszę...jak "naciśnięta" we własciwy guziczek cieszę się jak Mała;-)

Jesteśmy pokręceni...;-)

Zastanawiam się czasem, czemu tak często nie wystarcza nam to co mamy. Czemu chce się mocniej, bardziej. Tym razem nie zagłębiam się w sprawy auto i ogólno emocjonalne. Mam na myśli raczej kwestie codzienne. "Wszyscy" chcą więcej pieniędzy, czasu i przyjemnosci. Dążenie całkiem zrozumiałe, w którymś momencie zaczyna być chore.

Żeby znać pojęcie dobra, trzeba znać też pojecie "zła". Trudno docenić zdrowie, gdy człowiek poprstu zawsze zdrowy był. Zawsze wtedy ma się czas na badania, na odpoczynek, na zajecie się sobą. Odkłada się to na później. Aż do momentu, gdy na horyzoncie pojawia sie czarna hmura. Wtedy, w popłochu popadamy często w przesadę. Zdrowe odżywianie zgodnie z podręcznikiem, basen, rower, wsio na raz. Sen 8 godzin dziennie. I witaminy, kilkogramy witamin...

Nagła duża ilość wolnego czasu, zamiast sprawiac radość męczy. Sama mam problem, gdy wygnana, pod karą chłosty, na urlop budze się rano i...nie wiem co robić... Czas przecieka przez palce...

A pieniądze? Ile można mieć? Jak daleko samo posiadanie moze cieszyć? Kombinowałam ostatnio, jakby tu wygrać jakieś 12 000 000. Ta suma mnie satysfakcjonuje:-) teoretycznie. Rozłożona na czynniki pierwsze (2 na fundusz emerytalny, 3 na mieszkanie z wyposażeniem, 1 na aktualne mieszkanie, 1 na zakup nieruchomosci, 2 do podziału na bliższych i dalszych przyjaciół tudziesz znajomych, 2 dla rodzicielki, 1 na drobne wydatki) zdaje się zaspokajać wszelkie potrzeby. Tylko...kurczę...jak kiedyś rodzicielce kupiłam pierdzionek na imieniny, to się cieszyłam jak dziecko, bo uzbierałam, wybrałam, dałam... A gdybym mogła jej nabyć 100 pierdzionków 200 naszyjników, 500 kolii... Czy to by cieszyło? Ją? Mnie? Eee... Tak bez wysiłku, ot poprostu? Gdzie w tym przyjemność zdobywania? Duma z osiągnięcia?

Moze to głupie, ale wolę czasem poczuć jak boli mnie łapa, bo jak przestaje - to mi lepiej, wolę mieć 1 wolny dzień, bo rozkoszuję się niedobijającym uczuciem czasu i wolności. I wolę czasem widzieć pustkę na koncie. Bo z radością rozkoszuję się objadem z przyjaciółmi w NF. Przyjemności są przyjemne, bo zdarzają się a nie są...

piątek, 28 kwietnia 2006

Stoję sobie grzecznie w kolejce w aptece, z receptką, dzięki której mój swiat bedzie lepszy i da się oddychać pełnym cyckiem, a przede mną chłopaczek. Taki ni pies ni wydra. Rzuca wzrokiem spłoszonym i dzikim. Acha! Myślę sobie... Jasne, dzieciak pierwszy raz w życiu kupuje prezerwatywy... I naszło mnie wspomnienie...

Jako młoda licealistka wraz z kolega udałam sie na zakupy przed wyjazdem integracyjnym (choć zintegrowani klasowo juz byliśmy do bólu). Ponieważ był to podówczas ino mój kumpel, to żadne głupie mysli mi w głowie nie zaświtały. Jako jednostka stosunkowo odważna, nie zastanawiałm się co pani mgr w okienku pomyśli. Szliśmy lekkim krokiem, omawiając po drodze sprawy wielkiej wagi. Jak znam życie, to albo obrabialiśmy komuś tyłek, albo wymienialiśmy informacjie kto z kim, od kiedy i z której strony;-) Rozmowę urwaliśmy w pół zdania nachylając się do staroświeckiego wycięcia w szybce oddzielającej nas od wielce ważnej pani mgr. Ustalona wczesniej lista zakupów zawierała tylko dwie pozycje. Oddelegowała nas klasa - dla ścisłości... Nachyliliśmy się zatem i poprosuliśmy o ... 10 paczek zielonych (niebieskich? ech ta skleroza) Durexów i 10 paczek Alka-Seltzeru...

Mina pani mgr była tak cudna, ze pamiętam ją do dziś... W pierwszej chwili, zastanawiałam się, czy coś pomyliliśmy... później dotarło do mnie, ze ona sądzi...hehehe;-)

Tknięta owym wspomnieniem czekałam co powie chłoptaś. Gdy nadeszła jego kolejka jąkał się zawodowo, poprosił o apap, plastry...I nie wytrzymałam. Gdy pani mgr oddaliła się po kolejną wydukaną rzecz, nachyliłam się do niego i zapytałam "kupić za Ciebie?". Spojrzał na mnie jakbym zaczęla zionąć ogniem... Nieee wydukał....ale ktore - dodał żałośnie;-)

Wyszedł z paczką Durexów... ;-)

Powolutku zbliża sie ten cholerny weekend... Muszę to poprostu jakoś znieść. Nie słuchać, gdy znów bedzie pierdolił głupoty, uśmiechać się wtedy i czytać książkę. Może nawet nie bedzie mi to przeszkadzało? Moze bede rozwiazywała, z pełnym poświęceniem, krzyżówkę i mnie to nie obejdzie? Może. Całkiem realne jest również to, że bedzie to ostatni weekend jaki zniosę. Choć nie wiem, czy wystarczy mi determinacji. Więcej jest "przeciw" niż "za", ale "za" mają większy ciężar gatunkowy...

Piątek się w końcu skończy... Cholera...

Dziwnie mi jakoś. Nie żeby źle... Poprostu dziwnie. Staram się nie zwracać na to uwagi, cieszyć tak jak codzień. Tylko gdzies w środku czai się zwątpienie. Dlaczego dobrzy ludzie dostają w dupę? Dlaczego ode mnie? Czemu tak często łączę tą serdeczność, ulewająca sie z kogoś - ze słabością? Chyba ze strachu. Mojego osobistego lęku, czającego się we mnie.

Lubię upraszczać mój świat. Wszystko pokrywać różnymi odcieniami szarości. Nie mam już odwagi wartościować na czarne i białe. Nie widze sensu. Bo kto wtedy byłby winny? Kto zasługiwałby na karę? Kto by ją wymierzał?

Po raz kolejny wygrałam na pewności siebie, na wściekłości zamiast przyznaniu się do refleksji. Na tupaniu nózką. Kiedyś w końcu i ja dostanę w dupę. Przejadę sie na tym jak nic. Ktoś będzie silniejszy psychicznie, bardziej odporny, nie tylko tu i teraz, ale poprostu. Nikt nie wie, co myślę, czuję, gdy już zaszywam sie w moim małym swiecie, po kolejnej bitwie. Ja czasem też nie chcę wiedzieć. Bo wtedy wychodzi moja słabośc. Bo wtedy okazuje się, że jednak nie jestem cholernie cyniczną suką. Czy jest sposób, by nie dopuszczac tych normalnych i odruchowych, zwyczajnie ludzkich myśli do siebie? Myślałam, że choć ja znam to rozwiązanie...

cdn...

12:21, daria_nowak , zadumki
Link Komentarze (2) »

Jasio opowiada pani w szkole że ich kotka urodziła 6 kociaków i wszystkie należą do PiSu. 

Po 3 tygodniach pani pyta Jasia jak tam kotki,czy dalej 
należą do PiSu

Jasio mówi że już nie,........bo otworzyły im się oczy

morał: Przecietnemu wyborcy daleko do bystrości kociaka...

Niejaka Kacha:-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11