Zakładki:
. GANG PACZĄCYCH CZAROWNIC
. GANG SYNOWYCH
0. Moje szablony
1. Zawsze:)
2. Na dobry dzień
3. Deser
4. Koty i psy
5. Tematyczne
6. Inne

Drukuj!

forum o css
środa, 30 maja 2012

dla wszystkich niedopieszczonych, niedocmokanych, teskniacych i tych co zazdroszcza oraz calej reszty swiata, prosz fota urlopowa Darii Nowak, Daria zyje i to dobrze zyje! :)

 

ps.1 mnie intryguja nogi w skarpetkach, wygladaja na meskie, czyzby na tej plazy wolno bylo opalac sie tylko kobietom?

ps.2 kurna jak tu czysto i porzadnie!

ps.3 ja tu zawsze moglam  :)

poniedziałek, 14 maja 2012

Jadę. Nie paskudźcie na blogu, kieliszki posprzątajcie zanim wrócę i bawcie się równie dobrze jak ja:) Wrócę młoda, piękna, wypoczęta i z nowym zapałem.

HA! Morze! Przybywam! Wieloryby wypełzają na brzeg!

sobota, 12 maja 2012

wiem co jemWrobiła mnie Berberys i karę poniesie, żeby nie było. Być może odroczoną, ale ja zapominam, ale nie wybaczam. Więc strzeż się cholero jedna, paskudna. A teraz – do dzieła!

Zasady:

1. Napisz, kto Cię otagował i przedstaw zasady

2. Zamieść banner i odpowiedz na pytania

3. Otaguj kolejne 5 osób :)


No to jedziemy:

Pytania:
1. Czy uważasz, że odżywiasz się zdrowo? Odżywiam się bosko. Nie jem fast foodów, frytek, zasmażek i panierek, nie pijam sztucznych soków, ani gazowanego świństwa w różnych kolorach. I co? I mam nadwagę. A i tak się cieszę, że nie otyłość;)
2. Czy zwracasz uwagę na skład produktów spożywczych? Jeśli tak, to jakich składników unikasz?

W okresie dukanowskim nauczyłam się czytać etykietki. Nudne to zajęcie staram się sobie jakoś urozmaicać czytając z intonacją. Przeczytajcie kiedyś skład soku w kartonie, jak dobrą powieść kryminalną, albo skład sałatki śledziowej, jak bajkę. Wciąga, tylko ludzie w markecie dziwnie patrzą. Kij im w oko!
3. Jesz dużo owoców i warzyw? Na potęgę. Głównie dlatego, że uwielbiam dokonywać aktu zakupu. Innych też (choćby przemocy;), dla jasności. Zielenizna na straganach się do mnie śmieje, a że mam zacięcie artystyczno dekoratorskie, to wracam zazwyczaj z ogórkami, pomidorami, papryką, oberżyną, pieczarkami, sałatą, i takimi tam, bo mi się kolorystycznie komponują Żarcie kupione marnować się nie powinno, więc żrę.
4. Czy kiedykolwiek się odchudzałaś? Na jakiej diecie? Zamierzasz się odchudzać w przyszłości? Odchudzam się całe życie, z krótka przerwą, na chwilowe podejście „pierdolę, nie robię”. Później mam poczucie winy i zaczynam abarot:P
5. Czy czujesz się dobrze w swoim ciele? Uwielbiam swoje ciało. Jest bosko niedoskonałe. Ideały są nudne;)
6. Jaka jest twoja ulubiona potrawa? Oj. Jedna? Pene ze szpinakiem. Sałatka szpinakowa. Kotleciki kurzo-serowe T. Sałatka grecka. Lody z Malinovej. Kanapki ze szczypiorkiem i żółtym srem. Pizza. Curry z kurczaka. Sałatka fasolowa. To tak w 10 sekund przypomniane. Mogę wymieniać długo. Ja zwyczajnie lubię jeść.
7. Czy lubisz gotować?U W I E L B IA M! Kocham! Wielbię. Kucharzenie odpręża. Dziś dla sportu zrobiłam ciasto z jabłkami, gnochi z szynką i młodą kapustę.
8. Co chciałabyś wyeliminować z diety, a co do niej wprowadzić i dlaczego? Nie. Źle postawione pytanie. Co MUSZĘ WYELIMINOWAĆ? Zwyczaj nakładania porcji, jak dla chłopa od kosy. POWINNAM wprowadzić ryby. Ale ich nie cierpię organicznie. Kołobrzeg mi pomo(ż)rze, bo tam ryby są dobre. Nie to świństwo dostępne w Wawie. Wprowadzę na 3 tygodnie i ani dnia więcej! Amen!
9. Czego nie możesz przełknąć a co mogłabyś jeść cały czas? Podrobów. Nie zjem. Żadnych. Nie i już. I w kieszeń sobie wsadźcie zapiekaneczki z móżdżkiem i nereczki w sosie pomidorowym. Od ogórków gruntowych i słoneczników należy mnie odrywać siłą, bądź podstępem.
10.Ile posiłków jesz dziennie? Jak mam czas to 4. Czyli średnio raz w miesiącu. Jak nie mam to staram się 3. A jak nie mam – nie mam – to jem kiedy zdążę.
11.Wypijasz odpowiednią ilość wody? ( min. 8 szklanek dziennie) ? Tralalal, NIEEEE. Picie implikuje sikanie. W pracy nie mam czasu. W domu bym mogła. Ale za często trzebaby lkapka zdejmować z kolan:P

 

I tak sobie myślę – wyznaczać Was? Kolejno z listy? Jedni się obrażą, bo ich wyznaczę, inni za to, że nie zostali wyrwani do odpowiedzi... Jakoś serca nie mam. Duzi jesteście, więc może chętni? Jakiś las rąk?

 



poniedziałek, 07 maja 2012

PKPNiedługo jadę na wakacje o czym wiedzą już chyba wszyscy, albowiem odkąd uświadomiłam sobie ten miły fakt, trąbię o tym na prawo i lewo.

Jako jednostka niezwykle systematyczna i poukładania, od momentu przyjęcia do wiadomości planowanego wojażu, zaczęłam czatować na bilety. Oczywiście, z przyzwyczajenia - PKP. I tu powtórka z rozrywki sprzed roku. Ja pierdolę! Co za problem ze sprzedażą biletów na 2 miesiące przed wyjazdem? Od 6 lat jeździłam do Koszalina, Kołobrzegu, Mielna i zawsze na 60 dni wcześniej byłam już szczęśliwą i spokojną posiadaczką biletu. Komu to przeszkadzało? Teraz nie. 30 dni – maksymalnie, chyba, że coś tam coś tam, a coś tam coś tam się zdarza (mam już nauczkę, rok temu poinformowana błędnie, że jeszcze nie sprzedają, pędziłam przez łąki i ugory Pól Mokotowskich po ostatnie bilety sypialne, a pot mi po czole spływał kaskadami), więc poziom wścieku mi wzrósł. O tym, że na stronie internetowej jest błąd i pociąg relacji Kraków – Kołobrzeg tylko w jedną stronę posiada(ł- bo wreszcie poprawili) wagony sypialne, nawet nie warto wspominać. Miałam już wizję malowniczych zwałów sypialnych i kuszetek usypanych na kołobrzeskim dworcu, być może w artystyczne wzory, ale poruszyłam niebo i ziemię i okazało się, że jednak sypialne jeżdżą w dwie strony. Nawet PKP do mnie zadzwoniło! Znaczy, skuteczna jestem. Ale aszybka w systemie, dzięki której nie można było zanabyć biletu na wagon widmo, jednak doprowadziła mnie do niejakiej furii.

W desperacji postanowiłam zmienić przewoźnika. Nie będzie mi tu spółka, jakby nie było, służąca do pożerania moich pieniędzy, robiła trudności. Zasiadłam do Matki Google i znalazłam. PKSów Ci dostatek. Chcesz jechać niebieskim? A proszzz. Wolisz białym? Luz.

Pomna doświadczeń PKPowskich, gdzie miejscówka dotyczy tylko sypialnych i kuszetek, reszta zaś to zdobywanie Berlina, profilaktycznie zadzwoniłam do biura przewoźnika, żeby ustalić co z miejscami. O matko z przychówkiem! Ależ się zdziwili. No bo co ma być. Jest tyle biletów, ile miejsc siedzących. Tu w osłupienie wpadłam ja. Jedzie się krócej, taniej i do tego ma się zagwarantowane miejsce, nawet numerek się posiada i tam, gdzie ten numerek wypisan, tam się swe szlachetne cztery litery sadza? Tym sposobem, bez gonitw na Centralny, bez stresu, posiadam bilety obustronne, za cenę równo 326 zł od łba niższą.

Niniejszy wpis dedykuję rodzicom z dziećmi, jadącym nad polskie morze, którzy w dzikim szale latają między wagonami w poszukiwaniu przedziału posiadającego odpowiednią liczbę wolnych miejsc oraz staruszkom jadącym reperować podupadające zdrowie w sanatoriach, które ledwo toczą walizy na kółkach, ale nie wiedzą, czy za swoje 60 zł nie będą jechały 12 godzin w uroczej pozycji stojącej. Dedykuję go także leniom i wygodnickim – takim, jak ja, którzy z poziomu bydła, jakiś czas temu wyrośli. Może warto zdradzić PKP?



piątek, 04 maja 2012

„Szacunek? Nie cierpię tego słowa. Pewnie dlatego że na tym świecie trzeba szanować niewłaściwych ludzi z niewłaściwych powodów.” Melina Marchetta

Szacunek dla szefaTemat rzeka, ale może by go tak uszczypnąć, pomiziać po wierzchu? Naszło mnie, w ramach wycieczek po blogowisku i tak sobie przemyśliwałam podczas produkcji szaszłyków i porządków w szafach. Mało ambitne miejsca ale myśleć można wszędzie i bez rekwizytów.

Od dziecka uczymy się szacunku do ludzi, zwierząt, świata. Rodzice wpajają nam, że szanować trzeba ludzi uczciwych, słownych, mądrych, sprawiedliwych. Budują w nas postawę do tego co wartościowe i godne uznania. Szanujemy chleb i pracę, szanujemy zwierzęta i trawniki, flagę i ludzi, czas i pieniądz. Ale co to właściwie znaczy?

Jest szacunek abstrakcyjny, ogólnoludzki. Szacunek z urzędu – do godności ludzkiej, niezależny od zasług, czy wybitności. Szacunek uniwersalny o którym tak łatwo zapomnieć, domagając się (sic!) nie zawsze należnego szacunku w związku z wiekiem, hierarchią zawodową, tytułami naukowymi, statusem społecznym, płcią, orientacją seksualną,…

Jest szacunek związany z wartościami, które ludzie wyznają, poglądami, które głoszą, zachowaniami, które prezentują. A więc szacunek w związku z postawą moralną.

Szacunek może się wiązać z empatią wobec słabszych, niepotrafiących bronić się przed złem – zwierząt, dzieci, starców. To rodzaj szacunku ogólnoludzkiego, rozciągniętego na sytuacje rzekłabym, szczególne, związany z wewnętrzną wrażliwością.

Szacunek do przedstawicieli jakiejś społecznie istotnej grupy zawodowej, jak każdy inny szacunek dla określonego kręgu to kompilacja powyższych. Szacunek ogólnoludzki, plus szacunek w związku z wyznawanymi i prezentowanymi wartościami etycznymi. Pada etos lekarza – min. przez łapówki, nie powstaje etos Policjanta – min. przez zaszłości. Podobnie z szacunkiem dla ludzi starszych – odnoszę wrażenie, że w szerszym pojęciu – zimniejsza się przez brak otwartości na nowe i moheroberetowatość. ALE, ale! Określenie moherowy beret – też jest ewidentnym brakiem szacunku… Można się zakręcić…

Tak łatwo pomylić szacunek z uniżonością i nadskakiwaniem. Tak trudno zapomnieć, że oczekując szacunku trzeba go dawać innym nie tylko w gładkości wypowiedzi, ale również, a może przede wszystkim w tolerancji inności i cudzych poglądów. A może przede wszystkim oczekując szacunku warto pamiętać, że poza tym ogólnoludzkim, na szacunek w drugim znaczeniu trzeba sobie zasłużyć.



19:58, daria_nowak , zadumki
Link Komentarze (24) »
 
1 , 2