Zakładki:
. GANG PACZĄCYCH CZAROWNIC
. GANG SYNOWYCH
0. Moje szablony
1. Zawsze:)
2. Na dobry dzień
3. Deser
4. Koty i psy
5. Tematyczne
6. Inne

Drukuj!

forum o css
piątek, 29 czerwca 2007

Nie zważając na trudności obiektywne, całkowity brak talentu, a przede wszystkim brak ochoty do pielęgnowania kwiatów, postanowiłam mieć na parapeto-balkonie istną dżunglę. Wpływ podstawowy na decyzję, miał przeciągający się drugi remont. Nie wytrzymuję go psychicznie i pocieszam się nabywając kwiatki. W efekcie poza drzewkiem szczęścia, surfinią, werbeną, jukką cytrynową (?) oraz maleńką bugenwillą i stefanotisami, z których jeden zaczął niedawno rosnąć jak głupi, ale pokonały go do spółki – KOLEJNY remont i kot Felek…, do odchowanej gromadki przybyła duża bugenwilla, jasmcośtam, a na dniach – cytrynka skierniewicka i passiflora. A ja nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa!:) Rosiczka mnie nęci…:) Zamierzam zostać ogrodniczym specem, wyposażyć się w stosowne pomoce naukowe, narzędzia, odżywki oraz właściwe gleby. Na przeszkodzie stoi w pewnym stopniu fakt, że brzydzę się ziemi, ale od czego rękawice:)

Tak przy okazji – kolejny remont ponoć dziś zostanie zakończony. I wiecie co? NIE WIERZĘ! To zwyczajnie niemożliwe. Do końca świata będę miała łóżko w pierwszym przedpokoju, kanapę w drugim, fotel i puff na balkonie, a wszystkie rzeczy porozwlekane po okolicy.

UPDATE: JEDNAK KONIEC REMONTU!!!

URATOWANA:)!!!

Dracena Cytrynowa dla Codziennej:) 

08:33, daria_nowak , zadumki
Link Komentarze (36) »
środa, 27 czerwca 2007

Uprzejmie informuję, że w dniu dzisiejszym, o godzinie 20.43 obwołałam się Królową Polski.

Biorę na siebie tą wielką odpowiedzialność z pokorą. Nie widząc innego wyjścia, poświęcę swoje młode życie, w służbie macierzy. Mam pewność, że podołam! Obiecuję, że będę rządzić twardą ręką, ale na ile będę uważać to za stosowne - Sprawiedliwie. Nie Prawie (i) Sprawiedliwie!!! O nie! To też obiecuję. Buntowników będę zsyłać na ciężkie roboty. Rewolucje będą krwawo tłumione. W pierwszej kolejności przeprowadzę sekularyzację dóbr kościelnych i dokonam ważkich zmian jurystycznych. Mohery zostaną przesiedlone. Sejm i senat rozwiązany. Stosowne dekrety ukażą się jutro. Zaś już od dziś, wprowadzam karę śmierci, poprzez ścięcie toporem na Placu Zamkowym i przyznaję sobie prawo do ostatecznych rozstrzygnięć… Gdy ojczyzna w potrzebie, czas zmierzyć się z wyzwaniami;)!

Podpisano Daria I Wielka

21:26, daria_nowak , a bo tak!
Link Komentarze (51) »

Miałam spore szczęście, bo wśród moich zwierzchników, nauczycieli i szeroko pojętych osób bez i po - średniej zależności nigdy nie trafiłam na klasyczną zazdrosną starą babę. Fenomen ów znam tylko z opowiadań. Czym taka baba się charakteryzuje? Wcale nie musi być stara jak matuzalem. Wystarczy, że MYŚLI, że wszystko co mogła osiągnąć już osiągnęła i nie dało jej to żadnej satysfakcji, że teraz czeka już tylko powolna, acz systematyczna droga w dół. Wystarczy, że czuje się wypalona, brzydka, nieatrakcyjna i co rano szuka nowej zmarszczki na obliczu. Wystarczy, że ma przekonanie, że życie jej nie wyszło, ze straciła szanse. W pewnych, sprzyjających okolicznościach rodzi się z takiej potwór. Nienawidzi młodych kobiet, a im uważa je za ciekawsze – tym wyraźniej niechęć skrapla się na jej powierzchni. Gnębi, wykorzystuje, ośmiesza i nęka. Bo zazdrości... Co ciekawe, mężczyzn lubi i faworyzuje. Nadskakuje im wręcz i ostatkiem sił kokietuje.

Nie wiem jak sobie z takimi radzić, zwłaszcza z weterankami, ale wiem, że gdy któraś w moich okolicach zaczynała wykazywać pewne, wstępne symptomy, odpłacałam jej pięknym za nadobne. Może faktycznie w kłującym świecie trzeba uzbroić się w szpilki i nauczyć z nich korzystać?

07:43, daria_nowak , zadumki
Link Komentarze (28) »
poniedziałek, 25 czerwca 2007

Szczerze przyznam, że jestem uprzedzona do pewnej grupy zawodowej. Tak, do pielęgniarek. Jako, że uprzedzenia nie mają podstaw, a jedynie usprawiedliwienia, nie będę udowadniała z sensu i przyczyn. Natomiast nic na to nie poradzę. Zakorzeniło się to we mnie dawno i mimo świadomości absurdalności wrogości do grupy zawodowej jako takiej nic z tym zrobić nie umiem. Może poza wzmożonym obiektywizmem oceny ich postępowania, na co dzień. W efekcie obiektywizmu śledzę relacje dotyczące strajku i zastanowiło mnie jedno z często padających sformułowań.

Gdyby to kancelarię miłościwie panującego okupowały NIE kobiety, już dawno by zostali wyprowadzeni. Forma męska zastosowana z tytułu domyślności – jeśli nie kobiety, to chyba mężczyźni? W pełni popieram zdanie, że jesteśmy mężczyznom równe, ale inne. Choć o tej inności często chce się zapominać, gubiąc ją w pojęciu równouprawnienia. Niektóre nurty feministyczne, wywodzące swe korzenie z idei „równości wobec prawa” popadają dziś w absurd. Bezpłciowe nazwy takie jak fireperson, zamiast fireman, czy domaganie się równego dostępu do prac min. takich jak strażak. Gdzie tu absurd? Ano w tym, że dla strażaczek trzeba robić lżejsze węże, gdyż nie są w stanie skutecznie obsługiwać stosowanych (Kanada), ano w problemie modlitwy – bo o bogu mówi się „on”. Dochodzimy do absurdu, zapominając o pewnej inności. I tu nasuwa mi się niejaka wątpliwość. Czy ta innośc jest usprawiedliwieniem dla nierównego traktowania wobec prawa? A może pielęgniarki nie są jeszcze wyprowadzane siłą nie przez wzgląd na swoja płeć, ale dlatego, że de facto demonstrują pokojowo i jak zwał tak zwał – ale czekają na przekazanie petycji władzom? Może to jest wystarczającym powodem i przyczyną? Przecież wobec prawa wszyscy jesteśmy równi…

08:58, daria_nowak , zadumki
Link Komentarze (44) »
sobota, 23 czerwca 2007

Każdy matoł słyszał o piramidzie Maslowa. Każdy tez mniej więcej przełożył ją sobie po swojemu. Trudno się nie zgodzić, że zaspokojenie podstawowych potrzeb człowieka jest nie bez znaczenia dla potrzeb wyższego rzędu. Głodny, czy spragniony nie myśli o harmonii i pięknie. Myśli tylko o tym by coś zjeść, by się napić, bo jego organizm wysyła paniczne sygnały, a całą resztę ma w metaforycznej dupie. Jedną z potrzeb wskazywanych przez Maslowa jest bezpieczeństwo, jako potrzeba zależności, opieki i oparcia, wygody, czy spokoju, a także wolności od strachu. Można te kwestię interpretować w bardzo prosty bezpośredni sposób, można też, w sposób wrodzony komplikować sobie najprostsze pojęcia. Zatem skomplikowałam. Odrzucając pojęcia szerokie, jak bezpieczeństwo państwa, czy miasta, zastanawiałam się raczej nad tym, co prywatnie, w wymiarze poszczególnych ludzi daje poczucie bezpieczeństwa? Stała praca? Wysoki dochód? Osoby, którze akceptują bez zastrzeżeń? Ktoś, na kogo możemy liczyć? A może poczucie kontroli? Kiedy najmocniej odczuwamy zachwianie poczucia bezpieczeństwa? Jaki brak doskwiera najmocniej? Pewnie każdy ma inaczej. Ale czasem warto zrobić krótki rachunek sumienia, wtedy wiemy, o co najmocniej dbać i doceniać, a czego wciąż szukać.

01:45, daria_nowak , zadumki
Link Komentarze (48) »
 
1 , 2 , 3 , 4