Zakładki:
. GANG PACZĄCYCH CZAROWNIC
. GANG SYNOWYCH
0. Moje szablony
1. Zawsze:)
2. Na dobry dzień
3. Deser
4. Koty i psy
5. Tematyczne
6. Inne

Drukuj!

forum o css
poniedziałek, 29 czerwca 2009

Warszawa jest pełna kup. Każdy skwerek, każdy trawnik to pole minowe. Ja rozumiem, że liczba psów przypadająca na metr kwadratowy trawnika nie daje szans naturze, ale jeśli ja to pojmuję, to czemu nie szanowni właściciele? Zaćmienie jakieś? Rodziciel posiadający bouvier des Flandre, czyli bydlę duże, lata z torebkami i zbiera. Koleżanka z owczarkiem niemieckim – lata i zbiera. Oboje się skarżą na… starsze panie z mini pieskami. Tłumaczenie jest jedno „to takie małe kupki”. Jasne, bo jak małe to ich nie ma. Nie ważne, że małe razy n, to mega kupsko! Ale co tam, starsza pani nie musi, bo jest starsza i z definicji nikt jej po mordzie za niechlujstwo nie da. Dodatkowo – wcale nie jest lekko z koszami na kupki. Te koło mnie pełne są głównie śmieci, z braku normalnych koszy.

Sądziłam, że ten stan jest ogólnopolski i po prostu przestałam zwracać uwagę. Co się będę kopać z koniem?

Aż tu nagle, w Kołobrzegu, pełnym małych piesków, natknęłam się na skwerkowe pakiety psie. Jak na zdjęciu – całość składa się z darmowych torebek i śmieciucha do wrzucania. Co więcej, w miejscach ogólnie dostępnych, a mniej psich, są zwykłe zwierzęce kosze, już bez torebek, ale są! Za to nie ma kup! Czyli da się!

I nie ma, że małe miasteczko, ludzie zżyci i dbający! To kurorcik, pełen zbieraniny ludzkiej, z każdego zakątka, nie tylko Polski! Powiedzcie mi więc, jak to się dzieje, że taki miastowy, w Kołobrzegu, potrafi sprzątnąć kupkę, a u siebie zostawi ją na środku trawnika? Bo darmowe torebki? Bo kosze są? Bo nagle obrzydzenie mu przeszło? A może „bo zostanie zlinczowany”? W dużym mieście, anonimowość jest błogosławieństwem i przekleństwem jednocześnie.

niedziela, 28 czerwca 2009

Leżąc na plaży w Kołobrzegu byłam święcie przekonana, że moment dorwania się do Internetu będzie równoznaczny z nadprodukcją notek. Bo w końcu tyle do opisania! Psieski i ich kupki, kwiatki, mewki, współtowarzysze podróży, koleżanki sanatorianki, fajfy, gofry, podrywacze, nowa bielizna, fizjologia, bicze szkockie, basenowanie, tańczące kule, dzikie róże i najlepsza knajpa, w ogóle szał ciał. Oraz uprzęży. I tylko, gdy po powrocie zasiadłam do laptopa, nagle poczułam pustkę. Bo kogo to obchodzi? Są rzeczy ważniejsze. Tessa, jagodzianki dla OMM, remont Margi, ślub Ajfli i moja nietaktowna uwaga o wiejskim welonie 30latki. Dopadło mnie wrażenie nieważności. A może to chwilowe? Bo w końcu trzeba się cieszyć. Tak zwyczajnie z tego, co jest, co bywa, co się widziało, czego się spróbowało. Na równi z tym co ważne. Tak?

To co? Pisać?

10:01, daria_nowak , zadumki
Link Komentarze (43) »