Zakładki:
. GANG PACZĄCYCH CZAROWNIC
. GANG SYNOWYCH
0. Moje szablony
1. Zawsze:)
2. Na dobry dzień
3. Deser
4. Koty i psy
5. Tematyczne
6. Inne

Drukuj!

forum o css
poniedziałek, 27 września 2010

Dzieje się tyle i to na wszystkich frontach, ze nie wiem od czego zacząć. Nie wiem też kiedy zacząć, bo jakby czas mi schudł. Dajcie mi chociaż tydzień...

23:00, daria_nowak
Link Komentarze (21) »
piątek, 17 września 2010

Wyjazd nagrzybny obfitował w doświadczenia różnego typu. Rozpoznanie, a właściwie przypomnienie terenu spowodowało, że wieczory dość regularnie spędzałam w barze przydrożnym o ciekawej i nic nie mówiącej nazwie „Dinoziółek”. Popijając piwo i zakąszając czystą poznawałam różne historie i doznawałam szoków. Pierwszy i podstawowy dotyczył ludzi upijających się tam na umór. To zupełnie inny typ marginesu. Niby żule, a nie żule. Każdy z ciekawą historią, każdy z przeszłością i bez przyszłości. Inna bajka niż warszawska żuleria, groźna i nieobliczalna, a przede wszystkim bezrozumnie agresywna. Tamtejsi pijacy, choć pozornie przerażający na sam wizus, są dobrzy. Serdeczni wykolejeńcy, którzy nie przeklinają przy kobietach i zadbają o każdego, kto będzie chciał z nimi pogadać. W ich towarzystwie czułam się jak księżniczka, słowo. Oddaliby mi ostatnią koszulę, podzielili się ostatnim kieliszkiem i nigdy nie puściliby mnie samej do domu przez las. I co z tego, że nie trzymali pionu? Co z tego, że chuchem roztapiali plastikowe butelki? Oni byli szczerzy, kulturalniejsi niż nie jeden miastowy i jacyś tacy… bliscy? Ze swoimi życiowymi problemami, lękami, obawami i brakiem czegokolwiek ponda tu i teraz.

Fascynowali mnie nieszczęściem, którym się nie zasłaniają i nałogiem, w którym się chronią. A teraz za nimi tęsknię.

 

13:28, daria_nowak
Link Komentarze (17) »
środa, 08 września 2010

Zanim wyjadę na grzyby, a następnie udam do szpitala radośnie wezmę udział w zabawę lubieniowej (Dzięki dziew_czyny:)).

1. Lubię mężczyzn w mundurach. Dziwne, wiem, wręcz można to podciągnąć pod zboczenie, ale facet w mundurze ma dodatkowe 10, a może i 20 punktów. Przy czym przestałam być rygorystyczna co do rodzaju munduru. Kiedyś bezsprzecznie rządziła Policja. Z czasem podchodzę bardziej liberalnie i nawet wojskowe zielone ludziki mają plusa.

2. Lubię być kobietą. Mam związki feministyczne i pretensje równouprawnieniowe. Ale kocham być kobiecą kobietą. Puszczanie w drzwiach, podnoszenie tyłka, gdy wstaję od stołu, zabieranie mi co cięższych pakunków – tak lubię to. Lubię nosić zwiewne sukienki i pokazywać dekolt. Lubię trzepotać rzęsami i być dopieszczoną. Lubię czuć się piękna i zadbana. Lubię chodzić na szpilkach. I lubię ten kształt łydki, który dzięki temu się zyskuje;) Pęcinkę jak u rasowej klaczy.

3. Lubię dbać o kogoś, martwić się, pomagać, uczestniczyć w cudzych sprawach, przychylać nieba i rozpieszczać. Być przy kimś, kto tego potrzebuje. Lubię to i nie będę roztrząsać czy pobudki są altru, czy ego – istyczne!

4. Lubię gotować. Kocham gotować! Uwielbiam gotować! W konsekwencji kocham karmić facetów w mundurach;) oraz jednostki o które akurat dbam.

5. Lubię wyraźnych ludzi. Konkretnych, może czasem skrajnych? Takich, który wiedzą czego chcą, dążą do tego, a jeśli chwilowo nie wiedzą, to nie pokrywają tego lukrem dezinformacji. Tak, albo nie. Tylko czasem chyba. Lubię ludzi, którzy mają poglądy, jasne, sprecyzowane, a nie „są trochę w ciąży”. Kocham z nimi rozmawiać, spierać się. Nawet jeśli się z nimi nie zgadzam. To pewnie dlatego, że lubię intensywnie „być”.

6. Lubię wieczory we dwoje. Przy winie, dobrej kolacji, na kanapie. Lubię ten stan – przygaszone światła, kocyk, błogość. Moment uspokojenia po kolejnym intensywnym dniu. To może być listopad, szaruga, deszcz i w ogóle do dupy, a mnie dobrze. Lubię takie lenistwo.

7. Lubię zwierzęta. Może poza robalami, z którymi nie czuję wewnętrznej potrzeby nawiązywania bliższej relacji. Lubię je tak bardzo, ze nie jestem w stanie oglądać programów o okrucieństwie wobec nich. Włącza mi się agresor. Straszny…

8. Lubię książki. Pasjami. Dzień bez książki dniem straconym, tydzień bez wizyty w księgarni nie istnieje;). Mogą być różne, historyczne, autobiograficzne, sensacyjne, byle były!

9. Lubię morze i las. Tam odpoczywam. Spacer po plaży, albo dziki wypad o 5 rano na grzyby jest cudowny. Ma jakiś nastrój, klimat, wyciszenie. Wszystko, co się dzieje jest tak intensywne, że cisza – plaży, czy lasu układa mi w głowie, daje siłę do działania, przenoszenia nowych gór.

10. Lubię kontrolować. Kolejne zboczenie. Lubię być panią sytuacji i tylko przy ludziach, którym ufam potrafię odpuścić…

Tak sobie myślę, że przypominanie sobie moich Lubień, to coś więcej niż lista: kwiatki, sreatki, lody i pączki. To sposób na posłuchanie siebie, znalezienie rzeczy, o których często się zapomina, albo po prostu nie nazywa. Czasem warto. Świat wydaje się wtedy piękniejszy.

Może Ladydrzwi, Omm, Alex, Odwodnik, Nimfabo, Prof. Sztywnysut, Andsol, Destree i inni chętni skorzystają z okazji, żeby przypomnieć sobie dlaczego ich życie jest fajne:)

niedziela, 05 września 2010

Po półtora roku trudności obiektywnych – czytaj lenistwa i zapominalstwa, zebrałyśmy się z Małą w 5 minut i w ramach przesuwanej imprezy urodzinowej naszej przyjaciółki - odzyskałam zawartość starego kompa. Cudnie! Tyle staroci! Tyle zdjęć! Kodeki, sreki i tysiąc rzeczy niezbędnych! Drobne 25 giga… Kopalnia radochy! Zwłaszcza, że niepomna braku talentu z aparatem rozstaję się rzadko i tylko wrodzony samokrytycyzm powstrzymuje mnie przed zalewaniem bloga cotygodniową porcją bohomazów. Od wczoraj jestem jak dziecko w sklepie z cukierkami. Zalewam fejsa porcją listopadowych zdjęć nadmorskich, albo porównań sprzed odchudzania i po. Bawi mnie to strasznie! Ale patrząc obiektywnie – to trochę okrutne, dla oglądaczy. Cóż zawsze można pominąć;)