Zakładki:
. GANG PACZĄCYCH CZAROWNIC
. GANG SYNOWYCH
0. Moje szablony
1. Zawsze:)
2. Na dobry dzień
3. Deser
4. Koty i psy
5. Tematyczne
6. Inne

Drukuj!

forum o css
piątek, 31 października 2008

Wielu z nas, Warszawiaków bywa pod Halą Mirowską. Może nie często, ale jednak. Do Was właśnie mam prośbę. Gdy w zagonieniu będziecie biegać od stoiska do stoiska, zwróćcie uwagę na staruszkę z fartuszkami. Jeśli nie zbiedniejecie od wydatku rzędu 12 zł, kupcie od niej fartuszek. Jest byle jaki, jest cienki, jest krzywy, jest… przez nią szyty. Całe dni spędza w dalszej części bazaru obok Hali, tam, gdzie stoiska z warzywami. Całe dni uprzejmie i z uśmiechem pyta mijający ja tłum, czy ktoś nie kupi fartuszka. Inaczej nie starczy jej emerytury do pierwszego. Nie jest nachalna, nie jest cwaniacka. Jest miła, ciepła i bardzo biedna. Kupcie jeden głupi fartuszek, jeśli możecie, dając jej poczucie, że na siebie zarobiła.

Ta pani stanowi wielki kontrast w stosunku do rumuńskich rodzin żebrzących na wolskim cmentarzu. Gnojówy wyciągają łapę z jeczącym ‘Pani daj…’, ale na propozycję 5 zł za umycie pomnika patrzą na ciebie jak na wariata.

22:05, daria_nowak , zadumki
Link Komentarze (51) »
wtorek, 28 października 2008

Niedawne zakupy w galerii przypomniały mi, że właściwie, poza szeregiem innych nietuzinkowych umiejętności, całkiem dodatkowo, potrafię też haftować szydełkować i robić na drutach. Z każdej wystawy kusiły mnie różne szale i chusty. Widać mamy nowy trynd. Zazwyczaj olewam takie rzeczy cienkim sikiem, tyle, że tym razem trynd trafia również i w moje upodobania. Do Dagny mi daleko, ale co mi szkodzi przypomnieć sobie podstawowe zasady gry? Nauczyła mnie ich przyjaciółka mojej babci lata świetlne temu. W domu na tego typu edukację szans nie miałam, bowiem za pracę wykonana rękami rodzicielki (szew ‘za igłą’) i przedstawioną na ZPTach w czasach podstawówki, jako moją, dostałam tróję na szynach. To chyba wtedy stwierdziłam, że wolę dostawać w dupę za swoje i nigdy więcej nie dopominałam się pomocy…

Zatem wełnę nabyłam, druty też i aktualnie wykańczam drugi szal(ik?). Pierwszy gdzieś wtryniłam i chwilowo mi zaginął:). W dwa dni zamordowałam 4 motki wełny i czekam na dostawę. Powoli rozważam też podniesienie stawki – czyli komplikację wzoru, a może nawet przerzucenie się na bardziej skomplikowane dzieła? Zapomniałam już jak to wycisza. Wieczór, druty, wełna, kocyk i herbata. Gdyby jeszcze mieć namiary na jakieś sensowniejsze miejsce nabywania wełny oraz ciekawe wzory w Internecie, byłabym szczęśliwym człowiekiem. Polecicie coś, proszę!

niedziela, 26 października 2008

W końcu się zdecydowałam. Po kilku ładnych latach hodowania wielkiego kaszaka w policzku postanowiłam się go pozbyć. Powód był dość prozaiczny - łobuz w końcu zaczął być odrobinę widoczny. Zdecydowałam się na ratowanie tych resztek urody i dałam się pociąć. Okoliczność łagodzącą stanowił fakt, iż całej operacji dokonywał osobnik, któremu w kwestiach medycznych, ufam bezgranicznie. I tak, wczoraj w godzinach porannych, chojracząc niemożebnie, udałam się do kliniki (budząc powszechne zainteresowania plackiem Emli na pysku), zostałam znieczulona i pocięta prawie w plasterki. Oczywiście, starym zwyczajem, najbardziej bałam się znieczulenia. Igła to mój wróg! Ale cóż, jak mus, to mus. Czy się bałam? Jak jasna cholera! Ale nikt się nie zorientował. Ba! Zostałam nawet uhonorowana mianem pacjenta idealnego. Być może ma to związek z faktem, iż w szpitalnych okolicznościach przyrody dostaję zwyczajnej głupawki i rozśmieszam personel. Teraz siedzę i się zrastam. Oraz puchnę i sinieję, a także wspomagam ketonalem. Z policzka wycięto mi cosia wielkości orzecha włoskiego. Wszyscy się tym zdziwili, a najbardziej ja. Teraz już będę całkiem ćliczna;), a do tego schudłam! Taki napakowany orzech włoski, wszak mało nie waży!

Zdjecie powisi do wieczora, kto się załapie, ten bedzie wiedział, jak to podstępne bydle wyglądało:), oczywiście jeśli da radę zauważyć...

czwartek, 23 października 2008

Z nóżką założoną na nóżkę oraz dużym zainteresowaniem siedzę sobie, całkiem sama, przy pracowym biurku, zgłębiając tajemnice pewnego debilnego dokumentu. Jako były nałogowy obgryzacz pazurów, zupełnie nieświadomie, pcham łapy do gęby. Zaabsorbowana bezsensem dokumentu, który zaczyna mnie wręcz fascynować, nie zwracam uwagi na rzeczywistość. Dlatego lekki trzeszczący dźwięk nie robi na mnie wrażenia, aż zmienia się w ‘trach’. Zaskakuje mnie nagły dyskomfort w okolicach gębowych. Hmmm… Tak, włożony między zęby pazur, był uprzejmy się złamać i zaklinować. Nagle mam wrażenie, że jestem rekinem i mam 300 zębów, które chcą mi wyjść z paszczy. Co robić? Co robić? Znajduję awaryjną igłę i nitkę. Oczywiście czarną. Próba usunięcia pazura z paszczy kończy się wklinowaniem nitki… Teraz zębów jest już 500, a przeszkoda ani myśli ulec moim dłubaniom. Na szczęście blisko jest apteka ze zbawienną nicią dentystyczną. Tyle, że zanim się po nią udam muszę artystycznie podciąć czarną nitkę powiewającą między jedynką i dwójką przy każdym słowie…

Jasne, nie należy dłubać w zębach, nosie, ani uszach. I, pewnie! Nikt tego nie robi! Tylko ja taka obrzydliwa jakaś się narobiłam!

I mnie siła wyższa pokarała;)

poniedziałek, 20 października 2008

Tak się czasem dzieje, że gdy już wygląda, że będzie lepiej, wszystko się pierdoli. Szanowna Rodzicielka jest niewątpliwie ważną jednostką w moim życiu. Z etapu kontaktów matka – córka, już dawno przeszłyśmy na kontakty przyjacielskie. Prawdziwie przyjacielskie. Jest chyba jedyną osobą, której bezgranicznie ufam, za którą bym zagryzła, dla której będę zawsze w nocy o północy i w południe też. Drobne problemy zdrowotne, które po cichutku i bez fajerwerków zaczęły się jakiś czas temu, aktualnie wybuchają potężnym kopem. Podejrzenie RZS. Jakoś mnie to podłamało. I jakoś nie umiem się z tym zmierzyć w realu. Jasne, jestem twarda. Jasne, wiem, że to jeszcze niepotwierdzone. Jak zwykle, pozornie, radzę sobie z takimi sytuacjami bez zarzutu, na chłodno, na logikę, z dystansem. Jak zwykle nie potrafię i nie chcę o tym mówić głośno. Ale, wiecie co?

Boję się.

13:40, daria_nowak , zadumki
Link Komentarze (50) »
 
1 , 2 , 3