Zakładki:
. GANG PACZĄCYCH CZAROWNIC
. GANG SYNOWYCH
0. Moje szablony
1. Zawsze:)
2. Na dobry dzień
3. Deser
4. Koty i psy
5. Tematyczne
6. Inne

Drukuj!

forum o css
sobota, 11 sierpnia 2012

Istnieje chyba tajna zmowa Rodziców Dorosłych Dzieci. Możliwe, że jest też jakaś szkoła, zakamuflowana co najmniej jak Hogwart, albo Kodeks sumienniej przestrzegany niż 10 przykazań.

Moja Rodzicielka jest mistrzynią we wkurwianiu mnie. Robi to z taką łatwością, z jaką oddycha i czasem odnoszę wrażenie, że jeśli nie wkurwi mnie potężnie ze dwa razy w miesiącu, to jest chora. Wystarczy marne 30 sekund, dwie miny i coś koło półtora zdania.

RDD wiedzą lepiej, nie zauważają, że ich dzieci nie są a) ich równolatkami b) 10 latkami z mlekiem pod nosem i brakiem odpowiedzialności karnej. RDD oczywiście czują się w obowiązku wyrażenia swojego zdania zawsze, na każdy temat i to z siłą prasy hydraulicznej. Zwłaszcza nieproszeni.

RDD wiedzą lepiej, bo przecież to jest ich zdanie, a zatem jedyna_słuszność jest weń wdrukowana. Przy okazji także, z dużym naciskiem, nie wymagają stosowania się do swych boskich teorii, ale ich olanie traktują jako obrazę majestatu i powód po dezaprobaty podkreślanej zdaniami „oczywiście zrobisz, jak zechcesz, ja tylko mówię, co myślę, a to przecież nic nie znaczy, chociaż wiesz, ze chcę dla Ciebie dobrze…” przy czym niezastosowanie się do ich zdania musi zostać ukarane. Krwawo, albo chociaż konsekwentnie. Na myśl przychodzi mi sławetna reklama IKEA.

Do niedawna sądziłam, że mamunia ze spotu musi być teściową, dziś chwieję się w tym przekonaniu…





22:26, daria_nowak
Link Komentarze (21) »
czwartek, 09 sierpnia 2012

Sądziłam, że tylko ja roztargnienie, by nie rzecz głupotę, doprowadziłam do formy sztuki… cóż błąd. Jednostka projektująca Iławę… też…

A było tak.

Trzy lachony urody nieprzeciętnej jechały na imprezę superbryką do super-Oksydka. Nie libację, a kulturalną imprezę właśnie. Jako, że trzy lachony kulturalne są, podobnie jak reszta imprezowiczów. Jechały i jechały, rozrywkując się po drodze radośnie, a to poprzez chóralne śpiewy utworów popularnych, a to poprzez tańce górnych partii kadłuba (tzw. Samochód-dance), a niekiedy poprzez spożywanie napojów ciepłych, acz niewyskokowych i głośne komentowanie urody policyjnych odwłoków, które to odwłoki (uwaga, metafora) machały im rączkami na pożegnanie. I dojechałyby lachony spokojnie, na czas, w aurze radości i dobrobytu, gdyby na drodze nie stanęła im … IŁAWA.

Miasto – fantom, miasto – koszmar. Wielkości znaczka pocztowego, za to z rondem na rondzie oraz remontem drogi na remoncie.

Kierownica (kierowczyni?) wjechała z impetem w głąb, zgodnie z planem, gpsem na kartce oraz instruktarzem przesłanym smsem przez zmyślnego małżonka jednej z imprezowiczek (tak, po drodze troszkę błądziłyśmy, ale to przez plamy na słońcu i się nie liczy!) aż do znaku „koniec drogi, spierdalać”, no prawie. Zacukałyśmy się niemało, szybko naradziłyśmy i kierownica ruszyła zgodnie z objazdem. Aż do chwili, gdy okazało się, że nasz wesoły obóz kondycyjny wraca skąd przybył. Cóż… nie o to szło, co by sobie po Iławie pojeździć i do dom wrócić… Ruszyłyśmy więc dokonując przypadkowego doboru dróg na intuicję, serce, wątrobę oraz „bo tu jeszcze nie jechałyśmy”. I tak sobie wędrowałyśmy, niekiedy natykając się na znak o spierdalaniu, niekiedy wracając abarot do dom… aż Kierownica (czapki z głów) zdecydowała, że zapytamy o drogę… Dorwany taksówkarz popatrzył z powątpiewaniem w nasze 6 ócz baranich zachodzących mgłą przy próbach tłumaczenia (koło górki w dół, dalej w prawo, koło sklepu w lewo, na drugim w lewo, pod górkę, …) zwątpił, pomyślał i z westchnieniem stwierdził, że nas poprowadzi. Kierownica ruszyła z kopyta, depnęła i popruła z piskiem opon, co by anioł w taksówce nie uciekł. I jechałyśmy sobie tak bezmyślnie, z ulgą aż do momentu, gdy z taksówki wysiadł pan, podszedł do nas i począł tłumaczyć, że oni to już jadą gdzie indziej, ale teraz prosto będzie: … .

Co pan mówił – nie wiem. Stał bowiem tak, że w pełnej krasie widziałam cudnej urody tatuaż naręczny. Stwór jakowy mu z mięśnia wychynał, wrażenie było boskie, rysunek cudny i nie trafiło do mnie ani jedno ludzkie słowo. Wiem, że pan był blondynem, krótko obciętym, w niebieskiej koszulce bez rękawów i miał krótkie gacie. Jak jechać – nie wiedziałam. Gdy pan oddalił się pospiesznie, trzy lachony popatrzyły na siebie i każda zapytała… „to jak jedziemy?”.

Fakt, iż w końcu udało się wybyć z Iławy uważam za zrządzenie losu, przypadek i działania siły wyższej, która ulitowała się nad nami, widząc, że w Iławie zostaniemy do końca świata, umrzemy z głodu, tęsknoty i zazdrości, że reszta imprezuje, a my nie.

I tym sposobem ogłaszam wszem i wobec, że Iława albo stanowi siedzibę sił nieczystych, albo w jej centrum znajduje się zakamuflowana czarna dziura, która wciąga wszystko, a wypluwa... niechętnie…



piątek, 15 czerwca 2012

Trzeba być wyjątkowym idiotą, żeby w trakcie jednego z pracowo najgorętszych momentów w roku rozpocząć porządek w książkach.

Widać nadmiar energii i optymizmu po urlopie spowodował u mnie myślenie życzeniowe …

Na początku, ambitnie rozkładałam książki seriami, autorami, zagadnieniami i ogólną tematyką. Z czasem zaczęłam grupować w większe stosy tematyczne, na pierdoły nie zwracając uwagi, z założeniem, że umieszczając na półkach wezmę je pod uwagę. Na chwilę obecną czuję się zaklopsowana. W całym pokoju piętrzą się hałdy książek, a ja latam od jednej do drugiej mrucząc „przecież już gdzieś kładłam Segala/Tornwalda/Reichs/kogoś tam”. Dojście do łózka mam utrudnione, a patrząc zwrotnie – do toalety również. Nie jestem nawet w połowie, a przemyśliwam nad zatrudnieniem bibliotekoznawcy, który ogranie jakoś ten czytelniczy chaos. Bo doszłam do wniosku, że przy tj masie przydałby się jakiś system, jakieś oznaczenia, jakieś spisy… Inaczej porządki skończą się na solidnym odkurzeniu, a pierdolnik będzie, jak był…



20:01, daria_nowak
Link Komentarze (19) »
środa, 30 maja 2012

dla wszystkich niedopieszczonych, niedocmokanych, teskniacych i tych co zazdroszcza oraz calej reszty swiata, prosz fota urlopowa Darii Nowak, Daria zyje i to dobrze zyje! :)

 

ps.1 mnie intryguja nogi w skarpetkach, wygladaja na meskie, czyzby na tej plazy wolno bylo opalac sie tylko kobietom?

ps.2 kurna jak tu czysto i porzadnie!

ps.3 ja tu zawsze moglam  :)

poniedziałek, 14 maja 2012

Jadę. Nie paskudźcie na blogu, kieliszki posprzątajcie zanim wrócę i bawcie się równie dobrze jak ja:) Wrócę młoda, piękna, wypoczęta i z nowym zapałem.

HA! Morze! Przybywam! Wieloryby wypełzają na brzeg!